nasiludzieFot.1Młody, zdolny i ambitny. W tych kilku słowach można scharakteryzować Armina Kurasza, absolwenta „starego ogólniaka”. W Kętrzynie był przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta, dziś robi karierę w telewizji TVN. Program „Na językach” to jego najnowsze dzieło.

Armin Kurasz to przykład człowieka, który lubi stawiać sobie wyzwania. Poznałam go gdy, był przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta. To za jego kadencji młodzi samorządowcy wystartowali w konkursie na najlepszą młodzieżową radę w Polsce i… wygrali. Kętrzyn zaistniał.
– Przez chwilę pomyślałem czy nie warto zająć się polityką, samorządami, organizacjami pozarządowymi, ale od dziecka fascynował mnie obraz. Mając jakieś 8-9 lat robiłem swoje pierwsze zdjęcia aparatem Zenit na czarno-białym filmie. Sam je wywoływałem i naświetlałem. Do dziś fotografia jest jedną z moich największych pasji. Zamrożony obraz jest w stanie przekazać dużo emocji, ale ruchomy to jest prawdziwa magia – wspomina Armin.
Paradoksalnie to właśnie przygoda z Młodzieżową Radą Miasta otworzyła mu drzwi do kariery w mediach.
– Jako rada robiliśmy różne akcje i wtedy poznałem dyrektora Radia WaMa, który podczas rozmowy powiedział mi: „masz dobry głos, nie chciałbyś spróbować sił w radiu?”. I tak wszystko się zaczęło – opowiada Armin.
Jego początki to bieganie z mikrofonem po Kętrzynie i nagrywanie krótkich materiałów do radia, jednoczesne przygotowania do matury i codzienne dojeżdżanie do Olsztyna, by i tam biegać z mikrofonem.
– To była moja pierwsza poważna praca. Z Radia WaMa trafiłem do TVP Olsztyn. Szukali reporterów, zorganizowali casting przed kamerami. Przebrnąłem przez wszystkie jego etapy i zostałem w telewizji na dobre. Z TVP Olsztyn przeniosłem się do TVP Kraków. Chciałem spróbować sił w większym mieście, ale nie miałem jeszcze odwagi na Warszawę – wyjaśnia Kurasz.
Dwuletnie szlify w grodzie Kraka zaowocowały.
– Raz na jakiś czas, każdy dziennikarz TVP przechodzi egzamin w tzw. „Komisji na Kartę Ekranową”, od niej zależy czy może pracować na wizji, przygotowywać materiały itd. To komisja ekspertów, która ocenia wszystkich dziennikarzy TVP w Warszawie i Ośrodkach TVP w kraju. Po jednym z takich egzaminów dostałem propozycję przeniesienia się do Warszawy – opowiada.
Armin Kurasz trafia do Teleexpresu, a później zaczyna współtworzyć program „Prawda Ekranu” emitowany w TVP Info. Kolejny etap jego kariery to praca w Dzień Dobry TVN. Jednym z projektów, które realizuje to reality show „Wniebowzięte”, w którym 10 dziewczyn rywalizuje o posadę stewardessy. Obecnie pracuje przy programie „Na językach” mówiącym o kulisach show biznesu, który niedawno wszedł na antenę TVN.
– Przez prawie 3 lata pracy w DDTVN doświadczyłem wielu cudownych chwil. Obserwowałem przygotowania do Olimpiady w Londynie. Razem z reprezentacją Polski w piłce nożnej byłem na zgrupowaniu w Austrii przed Euro 2012, oglądałem nowe stadiony zanim wpuścili na nie kibiców, pływałem na pokładzie największego polskiego okrętu podwodnego ORP Orzeł, zwiedziłem bazy myśliwców F-16, byłem w fabryce Boeinga w USA i przyleciałem do Polski pierwszym lotem pierwszego polskiego Dreamlinera. To są momenty, dla których warto mieć taką pracę – zachwyca się Armin Kurasz.
Są też minusy. Jak wyznaje Armin często patrzymy na pracę w telewizji przez pryzmat zarabiających miesięcznie setki tysięcy złotych celebrytów.
– Branża medialna i rozrywkowa jest bardzo trudna. To wybuchowa mieszanka ludzi o trudnych charakterach, nieustannych spięć, brakującego czasu i niezdrowego trybu życia. Zdarza się pracować bez wolnego dnia w tygodniu, po 16 godzin na dobę. Nikt nie płaci za nadgodziny, bo w polskich mediach pracuje się na umowę o dzieło albo zakłada własną firmę. Jest robota, którą trzeba zrobić i tyle. To życie w stresie i pod wpływem adrenaliny. Niestety to uzależnia jak sporty ekstremalne – twierdzi Armin.
Telewizja to praca dla pasjonatów. Nie trzeba kończyć przy tym dziennikarstwa. Armin Kurasz uczył się w Kętrzyńskim Liceum Ogólnokształcącym na profilu z przedmiotów ścisłych i ukończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jego recepta na sukces to samozaparcie i pasja.
– Sklejając ruchome obrazy ze sobą, dodając dźwięk tworzysz coś w rodzaju nowej rzeczywistości, w której twój widz może zapomnieć o szarościach dnia codziennego i na chwilę uwierzyć, że znajduje się zupełnie gdzie indziej. To mnie fascynuje w filmie i telewizji, nie masz ograniczeń. Tak samo jak każdy ambitny architekt marzy o tym, by budować coraz większe, coraz bardziej skomplikowane budynki, ja chciałbym robić coraz większe projekty, dla najbardziej wymagających widzów w Polsce i Kętrzynie – twierdzi Armin Kurasz.