OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dylemat, czy uda się zapisać malucha do jedynego w Kętrzynie żłobka, czy będą miejsca, ma wielu rodziców. Często wybawieniem są babcie lub nianie. Wiadomo jednak, że dziecko najlepiej rozwija się z rówieśnikami. Takie rozwiązanie właśnie się pojawiło.

 

Z pewnością wielu z nas pamięta telewizyjny program „Domowe Przedszkole”, w którym mała grupka dzieci w domowym zaciszu bawiła się w najlepsze. Podobną formę, tylko w wersji „mini” proponuje Małgorzata Stapurewicz.
– Zawsze marzyłam, aby pracować z dziećmi. Sześć lat doświadczenia zawodowego, które zdobyłam w przedszkolu jedynie mnie w tym utwierdziły – opowiada pani Małgosia. – Kiedyś wpadłam na pomysł, a może by zrealizować podobny ośrodek u siebie w domu.
W taki sposób powstał domowy żłobek. Placówka ma charakter opiekuńczo-wychowawczy i jest prowadzona z myślą o maluszkach w wieku od roku do 3 lat.
– Uważam, że jest to idealne rozwiązanie. Wracałam z powrotem do pracy i miałam problem, gdzie zostawić moje dziecko. W miejskim żłobku nie było miejsc, a mi zależało, aby mój syn miał kontakt od najmłodszych lat z innymi dziećmi – opowiada pani Ewa, mama dwudziestomiesięcznego Jasia. – Domowy żłobek pani Małgosi dosłownie spadł mi z nieba. Jest pięknie urządzony, kameralny, położony w zacisznym miejscu i tani. Mój maluch od pierwszego dnia się tam zadomowił – dodaje.
Miejsce, gdzie przebywają dzieci to istny kolorowy świat bajek. Jest tam wszystko, co maluchy uwielbiają, różnorodne zabawki, barwny stolik i krzesełka, gdzie można ćwiczyć pierwsze szlify malarskie, łóżeczko i mała kanapa do spania, łazieneczka z ubikacją i kuchnia. Na cieplejsze dni został przygotowany plac zabaw z huśtawką, piaskownicą, polanką do gry w piłkę i innymi atrakcjami.
Forma domowego żłobka to doskonałe rozwiązanie dla rodziców, których pociechy nie dostały się do miejskiej placówki.

Ewa Brzostek