krzysztof-szatrawskiJuż 25 kwietnia w Kętrzynie będziemy świadkami niezwykłego wydarzenia. Po 150 latach jedno z dzieł Arno Holza doczekało się polskiego tłumaczenia. Phantasus, bo o nim mowa, z języka niemieckiego na polski przełożył Krzysztof Szatrawski, poeta z Kętrzyna. Specjalnie dla nas opowiada on o pracy nad publikacją.

Pierwszy raz w historii europejskiej literatury został przygotowany przekład „Phantasusa” Arno Holza, proszę powiedzieć jakie to ma znaczenie dla miłośników twórczości Arno Holza?

Jest to pierwszy kompletny przekład na język polski, ale nie jedyny w Europie. Niedawno, w 2008 roku przekład Phantasusa na język włoski opublikowali Enzo Minarelli i Donatella Casarini. I mam nadzieję, że po pierwszym, pionierskim wyborze wierszy Arno Holza z 2002 roku, ukazanie się kompletnego, dwujęzycznego wydania Phantasusa będzie kolejnym krokiem otwierającym nas na dorobek tego wielkiego poety. Dla miłośników Holza taka publikacja jest niewątpliwym wydarzeniem, pozwala bowiem poznać dzieło w kształcie maksymalnie zbliżonym do pierwszego wydania. Przede wszystkim mam nadzieję, że większa dostępność tego dzieła przysporzy poezji Holza nowych miłośników, zwłaszcza wśród ludzi młodych, którzy nie zawsze mają możliwość, ale też i chęci, by do poezji niemieckojęzycznej sięgać. Każdy egzemplarz daje tę niewątpliwą szansę, że obudzi w kimś uśpiony talent, sprowokuje do rozwoju i poszukiwania własnych dróg rozwoju.

W jakich okolicznościach zetknął się pan z twórczością Arno Holza?

Pierwszy raz usłyszałem o Holzu od Erwina Kruka, pierwsze nieudane próby przekładania Phantasusa to lata dziewięćdziesiąte, później już w nowym tysiącleciu powróciłem do przekładów i kilkukrotnie publikowałem wiersze ze zbioru Phantasus w pismach literackich i kulturalnych, wreszcie kilka lat temu pojawiło się marzenie by przełożyć i wydać całość Phantasusa i w tej chwili, w 150. rocznicę urodzin poety, marzenie to się spełniło.

Czy twórczość dawnego mieszkańca Rastenburga odegrała istotną rolę w pańskiej pracy zawodowej?

Niewątpliwie, świadomość, że z mojego rodzinnego miasta wywodzi się wielki poeta, jest wartościowym wsparciem dla uczuć określanych czasami jako patriotyczne, ale znacznie częściej decydujących o naszej tożsamości. Już we wczesnym dzieciństwie zapamiętałem wiele świadectw istnienia kultury, której umowną cezurą była wojna, umowną, gdyż dla wielu mieszkańców Rastenburga ten porządek zakończył się jeszcze przed wojną, a dla niektórych po wojnie. Odkrycie obecności w tej mało znanej historii poety tej miary nie mogło pozostać bez wpływu na moje działania.

Co pan czuł pracując nad przekładem wielkiego dzieła Arno Holza, jako osoba wywodząca się z Kętrzyna?

Jak przy każdej twórczości, całe mnóstwo uczuć, często sprzecznych – ciekawości, wątpliwości, napięcia, oczekiwania, a w końcu również mniejszej lub większej satysfakcji. Tym co różni przekład jest osobowość autora, obecność tego człowieka, który pojawia się wyłącznie jako autor oryginału. I kiedy w przekładzie przychodzi taki moment, że w naszym języku ten autor nagle staje się rozpoznawalny, kiedy zaczynamy dostrzegać jego uczucia, lęki i nadzieje, jest to satysfakcja niezmierna. Oczywiście maksymalna wierność wobec kultury, wobec struktur językowych i artystycznych to standard, jednak dopiero kiedy udaje się dotrzeć do istoty indywidualnego stylu poety, możemy mówić, że przekład ma szansę zaistnieć.

Czy twórczość Arno Holza, inspiruje pana w tworzeniu swoich dzieł literackich?

Można by długo rozprawiać o znaczeniu inspiracji literackich w ogóle, w tym jednak przypadku jest to coś większego i poważniejszego. Myślę, że nie będzie przesadą jeśli powiem, że odkryłem w poetyce Holza jakąś część siebie, coś, co jest mi bardzo bliskie. Wprawdzie odległość czasowa między nami to sto lat i w tym czasie Kętrzyn zmienił się zasadniczo, wprawdzie kiedy Holz przyszedł na świat, nie było jeszcze szpitala, w którym urodziłem się niemal sto lat później, ale znaczna część miasta, otoczenie, topografia pozostały. Podobnie jak takie same pozostały chmury nad Mazurami, zapach powietrza, smak wody, majestat przyrody i rytm czasu, to wszystko w kształcie takim, jak zapamiętałem z mojego dzieciństwa utrwalałem w swoich wierszach, a wiele lat później odnalazłem również w wierszach Holza. Jest to niezwykłe doświadczenie.

Co Pan sądzi o przekazie “Phantasusa” jako znawca literatury oraz tłumacz tego dzieła?

Jest to utwór o fundamentalnym znaczeniu historycznym, jedno z tych arcydzieł, które utorowały drogę dwudziestowiecznej rewolucji w poezji i w prozie. Dokonała się w nim zmiana optyki polegająca na swoistym przewartościowaniu poetyckich wartości, analogiczna zresztą do zmian jakie można zaobserwować w innych dziedzinach sztuki oraz we współczesnych mu prądach filozoficznych. Sam Holz odwołuje się w wierszach z drugiej części Phantasusa do zmiany postaw estetycznych i wyraźnie dystansuje się od literackich i artystycznych tradycji. Jego nowatorstwo objawia się między innymi podniesieniem codzienności i zwyczajności do rangi najwyższych, najbardziej ludzkich wartości oraz demitologizacją utrwalonych w tradycji motywów i pojęć. Zamiast romantycznych bohaterów, postaci, do których można aspirować, swoich bohaterów znajduje wśród ludzi spotykanych na ulicy, wśród dzieci. Podobnie jak w tym samym czasie za oceanem Walt Whitman, który opiewał zwykłego człowieka, Arno Holz rozumie, że wobec iskrzących się w słońcu kropli rosy nawet najbogatszy człowiek jest tylko żebrakiem. I właśnie Phantasus jest ważnym dokumentem tego przełomu, który w wielu wymiarach i nie tylko w poezji wciąż się dokonuje.

rozmawiał: Paweł Owad