Yukon1
Wielkimi krokami zbliża się początek wyścigu Yukon River Quest. Tegoroczna edycja tej imprezy jest dla nas szczególnie interesująca, bo udział w niej bierze Marcin Gienieczko, podróżnik z Kętrzyna. Jak każda wielka wyprawa ta również wymaga odpowiedniego przygotowania logistycznego i treningu. W maju opisywaliśmy na łamach gazety udział Marcina w Bałtyk Mission Impossible, wyprawie której celem było przepłynięcie canoe z Nexo na Bornholmie do Darłowa. Przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem.

yukon_n
W tej chwili podróżnik przebywa już w Kanadzie, gdzie na treningu spędza ostatnie dni przed wyścigiem. Pod nieobecność Marcina w Polsce o jego aktualnej sytuacji rozmawialiśmy z Henrykiem Gienieczko, tatą podróżnika.
– Wyścig rozpocznie się 26 czerwca o 12.00 czasu kanadyjskiego, czyli o 21.00 polskiego czasu, startują ze stolicy Yukon, Whitehorse, do Dawson. Łącznie do pokonania 740 km
w czasie 65-67 godzin. Udział bierze ok. 70 ekip, Marcin startuje w klasie canoe solo, w tej samej klasie jest jeszcze dwóch zawodników, Japończyk i Kanadyjczyk. Syn reprezentuje Polskę, ale z bardzo mocnym akcentem Kętrzyna. Na jego canoe znajduje się nazwa Miasta oraz herb Kętrzyna.
Obecnie Marcin kończy kolejny etap przygotowań do wyścigu pokonując wraz
z grupą turystów odcinek Whitehorse – Dawson. Na trasie nie obyło się niestety bez przykrego, ale na szczęście niegroźnego w skutkach wypadku.
– Za miejscowością Carmacs na Five Finger Rapids doszło do wywrotki. Marcin prowadził grupę turystów i płynął jako ostatni. Wpadł w wir i wywróciło canoe razem z nim. Canoe zaklinowało się w pniach drzew, które występują na tym odcinku. Szczęśliwie skończyło się na kilku stłuczeniach i otarciach. Dziś (poniedziałek) powinni być już w Dawson. Później tydzień odpoczynku i ostatnie przygotowania logistyczne – relacjonuje Henryk Gienieczko.
Marcina czeka swego rodzaju test. Po raz pierwszy startuje w wyścigu, a ten rządzi się innymi prawami niż wyprawy, w których uczestniczył do tej pory. Oczywiście marzeniem każdego startującego jest najwyższe miejsce na podium, ale w przypadku zmagań nie tylko
z własnymi słabościami, ale przede wszystkim z nieprzewidywalna naturą sukcesem będzie ukończenie wyścigu.
– Newralgiczny punkt wyścigu to jezioro Laberge. Tam nie ma nurtu, więc można liczyć wyłącznie na siłę swoich mięśni. Jezioro trzeba pokonać w odpowiednim czasie, inaczej doliczana jest kara. Później jest szybki nurt Yukonu. Tak naprawdę jezioro zadecyduje
o wyścigu – wyjaśnia pan Henryk.
Zachęcamy Państwa do śledzenia przebiegu wyścigu Yukon Quest River. Informacje
dostępne będą na stronie internetowej Marcina Gienieczko (www.gienieczko.pl) oraz na stronie internetowej Miasta Kętrzyn (www.ketrzyn.com.pl)