marek kosaty

Fot. Archiwum prywatne Marka Kosatego
Marek Kosaty z Pauliną Glazik w trakcie turnieju w angielskim Blackpool

Marek Kosaty – tancerz z Kętrzyna na najwyższym podium największego turnieju tańca na świecie 

Kętrzynianin Marek Kosaty wraz ze swoją partnerką Pauliną Glazik wytańczyli zwycięstwo w najstarszym i najbardziej prestiżowym na świecie corocznym konkursie tańca towarzyskiego w angielskim Blackpool. Udział w tym konkursie, który odbywa się od 1920 roku jest spełnieniem marzeń wielu tancerzy z różnych zakątków globu.

O sukcesie polskiej pary tancerzy mówiły największe stacje telewizyjne w kraju i zagranicą oraz agencje informacyjne. Dla nas to zwycięstwo ma wyjątkowe znaczenie, ponieważ pierwsze taneczne kroki Marek Kosaty stawiał w kętrzyńskim klubie tańca „Amap”. Tej informacji nasza redakcja nie mogła pozostawić bez echa, po naszych staraniach udało się nam porozmawiać z Markiem Kosatym.

Paweł Owad: Panie Marku, od czego rozpoczęła się Pańska przygoda z tańcem, gdzie nauczył się Pan pierwszych kroków tanecznych oraz czy pamięta Pan swój pierwszy sukces odniesiony na turnieju?

Marek Kosaty: Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się w wieku 12 lat i wówczas to była bardziej decyzja mojej mamy niż moja. W tamtym czasie w Kętrzynie bardzo prężnie działał klub taneczny „Amap” pod okiem Pana Macierowskiego. To wówczas wziąłem udział w swoim pierwszym wewnętrznym turnieju tańca, który odbył się w Szkole Podstawowej Nr 2. Do dziś pamiętam te emocje i mogę powiedzieć, iż były one nie mniejsze jak te, które nam towarzyszyły podczas wygranych Mistrzostw Świata. Wówczas zająłem 5. przedostatnie, miejsce, ale to było mniej ważne, ponieważ moi rodzice byli tak zachwyceni, że i ja czułem się jakbym zwyciężył. Po tym turnieju nasz rodzinny dom się trochę zmienił, w dużym pokoju rodzice zamontowali olbrzymie lustro na całą ścianę i dzięki temu mogłem ćwiczyć elementy nowych choreografii. Na wiele lat zyskałem prywatną mini salkę treningową.

W każdej tanecznej karierze bardzo ważną rolę odgrywa partner i partnerka, a mi od samego początku z tym się udało. Odkąd pamiętam miałem szczęście do dobrych partnerek, od których mogłem się wiele nauczyć i przy nich się podciągać, aby tańczyć coraz lepiej.

Tańczyłem z Natalką Marchel, Dominiką Przybylską, Anitą Janicką, które miały za sobą o wiele dłuższy staż, a to mi wiele pomogło.

No właśnie w tańcu bardzo ważną rolę odgrywa partner i partnerka, proszę powiedz, od kiedy tańczysz z Pauliną Glazik i od czego rozpoczęła się wasza wspólna taneczna przygoda?

– Z Pauliną tańczę już 9 lat. W chwili, gdy Paulina zaproponowała mi wspólny taniec, byłem ze swoją partnerką 7. parą Polski, natomiast ona była Wicemistrzynią Świata młodzieży i tańczyła z Litwinem. Mając 19 lat wyjechałem do Kowna i tam przez 2 lata wspólnie trenowałem z Pauliną pod okiem litewskich trenerów.

Wasze osiągnięcia są imponujące. Razem zdobyliście tytuł Mistrzów Polski oraz tytuł Mistrzów Świata proszę powiedzieć jak wyglądała droga do osiągnięcia takich sukcesów?

– Te sukcesy to 9 lat ciężkiej, codziennej pracy. Każda chwila poświęcona na treningi, na udział w turniejach, pokazach, ciągłe wyjazdy oraz szkolenia.

W finale Mistrzostw Świata wystąpiły 4 polskie pary, czy to oznacza, iż polscy tancerze tworzą czołówkę w tańcach standardowych?

– To wynika właśnie z rywalizacji. Żaden kraj na świecie nie ma tak mocnej obsady w tańcach standardowych jak Polska i to mnie cieszy, dzięki temu o Polakach w tej dyscyplinie zawsze jest głośno.

W świecie tańca Blacpool Dance Festival jest bardzo ważnym wydarzeniem, jak wasz sukces został odebrany w polskim środowisku tanecznym?

– Dobrze, chociaż na pewno nie tak jak zagranicą, gdzie taniec należy do elitarnych i docenianych dyscyplin sportu.

Każda dyscyplina ma swój Mount Everest, czy podium w Blacpool Dance Festival jest waszym osiągnięciem życia, czy może macie jeszcze jakieś niespełnione marzenia?

– Jeszcze przed nami kilka lat tańca wyczynowego, dlatego utrzymanie naszej pozycji będzie nie mniej trudne jak jej zdobycie.

“Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się w wieku 12 lat i wówczas to była bardziej decyzja mojej mamy niż moja.”

Proszę przybliż naszym czytelnikom ten Festival, jaki jest tam klimat, z kim rywalizowaliście, jak wygląda oprawa tej imprezy?

– Klimat Blackpool Dance Festival jest zawsze niepowtarzalny. Ciężko jest to opisać to trzeba poczuć. Jest to związane z pięknym miejscem “Winter Garden” niezmienianym od tak wielu lat. Wszystko potęguje orkiestra, która gra te same klimatyczne utwory, do których tańczyli nasi poprzednicy. Warto wspomnieć, że Blackpool Dance Festival jest organizowany od lat 20 – tych XX wieku. Dla nas osobiście największe znaczenie ma to, że sędziować nas mogą tylko Ci, którzy w poprzednich latach wygrali ten turniej.

Zdobycie głównej nagrody w Blacpool Dance Festival otwiera przed Wami nowe możliwości, proszę powiedzieć ja to wykorzystacie oraz jak wygląda ten wymarzony puchar, który jest pożądany przez wielu tancerzy?

– Dzięki wygranej na pewno wpiszemy się w historię tańca, co otworzy nam nowe możliwości przyszłej pracy, zaproszeń na prestiżowe turnieje i pokazy na całym świecie. Zdobycie takiego pucharu było naszym marzeniem i jest marzeniem każdego tancerza. Jest to historyczny puchar przechodni mający 88 lat. Co roku zwycięzcy doczepiają na podstawie pucharu plakietkę ze swoim imieniem i nazwiskiem. Wcześniej nikomu z Polski nie udało się go zdobyć.

Ciekawostką jest to, że puchar znajduje się w wielkiej skrzyni i waży 22 kilogramy. Wracając do Polski musieliśmy „mu” wykupić miejsce pasażerskie w samolocie.

Jak wyglądały przygotowania do turnieju i z kim obecnie pracujecie?

– Pracujemy już od wielu lat z Augusto Schiavo z Włoch, który jest naszym głównym trenerem oraz z trenerami z Anglii. Zawsze przed większymi turniejami przygotowujemy się zagranicą pod okiem byłych mistrzów. Wiedzieliśmy, że nikt lepiej nie przekaże nam wiedzy jak osoby, które kiedyś sięgnęły po najwyższe trofea.

Każda taneczna para ma swój styl, czy korzystacie z podpatrzonych elementów u innych tancerzy?

– Od początku nasz główny trener prowadził nas nie narzucając na siłę swoich upodobań, co do konkretnego stylu. Dzięki temu dał nam możliwość rozwijania się w indywidualną stronę. I raczej nigdy nie staraliśmy się nikogo kopiować tylko bazowaliśmy na technice kreując własny styl tańca.

Taniec to nie tylko piękny układ choreograficzny, ale również stroje i cała logistyka, jak sobie z tym radzicie, kto was wspomaga technicznie i logistycznie?

– Mamy swoich sponsorów od strojów angielską firmę Chrisanne, która na każdy ważny turniej szyje Paulinie 2 nowe kreacje. Sponsoruje nas też znana firma obuwnicza Supadance, zaopatrując nas w buty i włoska firma kosmetyczna Fabulous Cosmetics.

Panie Marku, co dziś Pan czuje wracając do Kętrzyna?

– Tutaj jest cała moja rodzina. Grafik mamy tak napięty, że w domu niestety mogę być tylko na Święta. Ale jestem z najbliższymi w stałym kontakcie. Nie przypominam sobie dnia, aby nie było telefonu od Mamy.

Kiedy mieszkańcy Kętrzyna będą mogli zobaczyć na żywo Waszą parę na parkiecie?

– Zaproszono nas kilka lat temu i oczywiście przyjechaliśmy do Kętrzyna. Wówczas daliśmy pokaz na turnieju tańca. Dziś mogę jedynie powiedzieć, iż czekamy na kolejne zaproszenie z mojego rodzinnego Kętrzyna.