Untitled-1

I wracam znów do Kętrzyna, do miejsc mojej wczesnej młodości

– Od 1973 roku, czyli od ukończenia studiów na Uniwersytecie Gdańskim, mieszkam w Zielonej Górze. Tutaj założyłem rodzinę. Mam dwoje dorosłych dzieci i dwoje wnucząt. Tutaj przeżyłem całe swoje dorosłe życie, ale rodowód mam mazurski – rozpoczyna swoją historię Mieczysław Ostrowski. Dziś już 65 letni mężczyzna swoją miłość do Kętrzyna wyraża w wierszach i prozie.

Ewa Brzostek

Mieczysław Ostrowski urodził się w 1948 roku w Kętrzynie. Pierwsze dziesięć lat życia spędził w pobliskich Wopławkach.

– W Kętrzynie mieszkałem od 1958 do 1973 roku. W 1966 roku w miejscowym Liceum Ogólnokształcącym zdałem maturę. Przez rok pracowałem, a przez kolejny uczyłem się w Studium Nauczycielskim w Ostródzie – opowiada Ostrowski.

W 1973 roku ukończył filologię rosyjską na Uniwersytecie Gdańskim i osiedlił się w Zielonej Górze. Tam w latach 1973-1999 pracował w tutejszej Wyższej Szkole Pedagogicznej, najpierw jako nauczyciel akademicki, a później kierownik Działu Nauki i Współpracy z Zagranicą. W latach 1993–2008 prowadził własne Wydawnictwo „Verbum”, a w latach 2001-2008 dodatkowo Księgarnię Uniwersytecką. W 2008 roku przeszedł na emeryturę.

– Koncentrowałem się na różnych, bieżących i wybiegających dalej w przyszłość, ważnych i mniej ważnych, rodzinnych i zawodowych, sprawach. Mieszkam w Zielonej Górze już czterdzieści lat i powoli zbliżam się do wieku seniora – opowiada Mieczysław Ostrowski.

– Obywatelem Kętrzyna byłem piętnaście lat. Do tego rachunku wliczam również czas studiów w Gdańsku (1968-1973). Nie tylko dlatego, że wracałem z nich zawsze do Kętrzyna na wszystkie wakacje i ferie, ale przede wszystkim z tego powodu, że po prostu za kętrzynianina się niezmiennie wówczas uważałem. Nie mogło zresztą być inaczej. W sumie te dwadzieścia pięć lat w Wopławkach i w Kętrzynie – dzieciństwo i młodość – najwcześniejszy, odmienny i osobny, rozdział ziemskiej wędrówki, uważam za najpiękniejszy okres mojego życia – dodaje.

Być może ta dziwna tęsknota za rodzinnym miastem, ten zew, który ciągnie cały czas Mieczysława Ostrowskiego do Kętrzyna sprawiły, że swoje emocje zaczął przelewać na papier. W ten sposób powstał cykl wierszy o Kętrzynie oraz obszerny tekst pisany prozą pt. “Dwa moje ocalałe światy. Wspomnienia”.

– Przez wiele lat przyjeżdżałem do Kętrzyna zwykle raz w roku na krótki urlop. Od 2009 roku, w związku ze stanem zdrowia mamy i ojca, pojawiam się w Kętrzynie częściej i na dłużej. Odwiedzam rodziców, brata, również swoje rodzinne miasto. W ostatnim czasie zauważyłem, że każdy mój wyjazd do Kętrzyna staje się swoistą wyprawą do miejsca szczególnego. Podróżą do fizycznie istniejącego miasta, w którym funkcjonują moi bliscy i jednocześnie jakąś niezwykłą podróżą do minionego, pozostającego jedynie w pamięci, świata dzieciństwa i młodości – mówi Ostrowski.

– Kiedy przemierzam ulice Kętrzyna, obserwuję jego bieżące życie, patrzę na ludzi, domy i drzewa, spoglądam na niebo i oddycham kętrzyńskim powietrzem, to wydaje mi się, że spoza tej konkretnej materialnej rzeczywistości wyłania się obraz Kętrzyna z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Powracają w pamięci tamte pejzaże i sytuacje, ożywają tamte przeżycia i uczucia. Widzę twarze koleżanek i kolegów z liceum, słyszę ich rozmowy. Dostrzegam kolory i kształty, czuję tamtą energię – snuje swoją historię pan Mieczysław.

– Można zaryzykować stwierdzenie, że w mojej percepcji Kętrzyna współistnieją jakby dwa spojrzenia. Jedno skupia się na całym jego realnym współczesnym wymiarze. A drugie próbuje ogarnąć, duchową projekcję mojej w nim obecności przed mniej więcej pięćdziesięcioma laty. Te wszystkie niepowtarzalne chwile, kiedy z młodzieńczym wyczuleniem chłonąłem otaczający świat, kiedy zdobywałem wiedzę i doświadczenie, kiedy kształtowały się moje poglądy, powstawały marzenia i plany. A to z kolei nieodwołalnie wiąże się z jakimś zadziwiającym przypływem największych emocji, z jakimś nadzwyczajnym stanem najsilniejszych wzruszeń – kończy Ostrowski.

Kolejne odwiedziny

Kiedy się już słońce schowało za chmury
Stromą ulicą Cmentarną w Kętrzynie
Na cmentarz
Dziewczęta i chłopcy
Sześćdziesięciojednoletni
Podobni i niepodobni
Szliśmy.
Pod górę pytań i wątpliwości
Do grobów Karola, Janusza i Ryśka
Zaglądaliśmy głęboko w dusze kolegów z liceum
Którym było aż tak bardzo spieszno.
Tym razem krople deszczu nie zabębniły
Tylko łza stanęła w oku.

Kętrzyn, 12 września 2009 roku

Mój Kętrzyn

Kiedy znowu spojrzysz na kętrzyński zamek
Wieżę Katarzyny i wieżę Jerzego
Kiedy od jeziorka pójdziesz w górę Kajki
Od końca do końca przejdziesz Sikorskiego

Staniesz przy fontannie na placu marszałka
Przed drzwiami liceum zatrzymasz swe kroki
Zrozumiesz jak ważne to miejsca dla ciebie
Wielka łza wzruszenia zabłyśnie ci w oku.

Zielona Góra, 4 maja 2010 roku

Powrót do Kętrzyna

Zostawiam swój dom gdzieś w oddali
I wracam znów do Kętrzyna
Do miejsc mojej wczesnej młodości
Gdziem myśleć o świecie zaczynał.

Serce mi bije tak mocno
Jak ptak stawiam lekko kroki
U ramion rosną mi skrzydła
Od świtu krążę do zmroku.

To miasto kocham jak swoje
I bardzo je sobie cenię
Tak już zostanie na zawsze
Już chyba tego nie zmienię.

Zielona Góra, 18 maja 2010 roku