DSC_8608W czasie VIII Jarmarku Średniowiecznego Na Św. Jakuba, na dziedzińcu kętrzyńskiego zamku można było własnoręcznie, z niewielką pomocą kowala, wykonać miniaturową podkówkę. Dla wielu osób odwiedzających jarmark, szczególnie tych z młodszego pokolenia, była to znakomita okazja, żeby zaobserwować warsztat i technikę pracy kowala. Jeszcze w nieodległej przeszłości kowale byli nieodzownym elementem wiejskiego krajobrazu. Wykonywali narzędzia, zajmowali się podkuwaniem koni i pielęgnacją końskich kopyt, produkowali gwoździe, reperowali rolnicze sprzęty. Źródła historyczne wielokrotnie wymieniają kowali pracujących w dawnym Rastemborku. Cech rastemborskich kowali otrzymał swój przywilej w 1503 r. z rąk Wielkiego Mistrza Fryderyka księcia Saksonii. Z księgi rachunkowej kościoła parafialnego Św. Jerzego można się było dowiedzieć, że w 1620 r. w zamkowej kuźni na Nowym Mieście pracował jeden kowal. Wiadomo też, że owa kuźnia mieściła się na zakończeniu dzisiejszej ulicy Andrzeja Struga. W 1768 r. proboszcz kościoła św. Jerzego Andreas Schumann wykupił budynek dawnej zamkowej kuźni i z własnych oraz zgromadzonych drogą zbiórki środków wybudował rok później nową szkołę.

Legendarny kowal Albrecht

Najbardziej jednak znanym mazurskim kowalem był oczywiście mistrz kowalskiego rzemiosła z Czernik. Ten, który według powszechnie znanej legendy miał podkuć karczmarkę z Nakomiad zamienioną przez diabła w kobyłę.
Legenda o chciwej karczmarce z Nakomiad należy do najstarszych opowieści z terenu Mazur. Wspominał o niej Kaspar Hennenberger w swoich objaśnieniach do mapy Prus – Erclerung der Preussischen grössern Landtaffel, z 1595 r. Jedną z wersji legendy opublikowano w Erleutertes Preussen w 1724 r. Najbardziej wyczerpujące omówienie tej opowieści, autorstwa dr. Gustawa Adolfa Schottmüllera, dyrektora królewskiego gimnazjum w Bartoszycach, zamieszczone zostało w programie tegoż gimnazjum na rok szkolny 1874-1875. Schottmüller przekazał aż sześć wersji tej legendy, które zebrał od okolicznej ludności Gustav Mitthalter, syn właściciela karczmy w Nakomiadach. Schottmüller zamieścił też krytyczne opracowanie w oparciu o podobne opowieści z innych terenów zamieszkałych przez ludność niemieckojęzyczną.
Jedną z głównych postaci legendy jest kowal, który mieszkał w Czernikach. W jednej z wersji legendy, opublikowanej w 1724 r. znalazła się informacja, że miał on na imię Albrecht i wcześniej mieszkał w Nakomiadach. Imienia karczmarki nie podaje żadna wersja legendy. Wiadomo jednak, że już w 1437 r. w miejscowości tej istniały aż dwie karczmy, z których każda płaciła podatek w wysokości 3 grzywien.

Dwie podkowy z kościoła w Czernikach

Według wersji legendy zamieszczonej w Erleutertes Preussen z 1724 r., wykonane przez kowala dwie podkowy, którymi miał podkuć karczmarkę zamienioną w kobyłę, zaniesione zostały do kościoła w Czernikach. W 1542 r. w czasie wizytacji kościelnej widział je biskup pomezański Paweł Speratus. W tym czasie żyło dwóch starszych mieszkańców parafii Caspar Schultz i Marten Schröder z Wopławek, którzy twierdzili, że ich rodzice znali karczmarkę i kowala, a cała historia miała się wydarzyć w 1473 r. Trudno obecnie powiedzieć, czy jest to fakt autentyczny, czy tylko pomieszanie ludowych opowieści z faktami historycznymi. Wiadomo jednak, że w lutym 1545 r. w Rastemborku miała miejsce wizytacja kościelna pod przewodnictwem biskupa Speratusa i rezydującego w mieście namiestnika książęcego Wolffa zu Heydeck.
W kolejnym wydaniu Erleutertes Preussen publikację legendy uzupełniła relacja Johanna Riedla, proboszcza z Sorkwit, który wcześniej był proboszczem w Czernikach. Według podanych przez niego informacji jedną podkowę mieli zrabować w 1657 r. Polacy, drugą, proboszcz Briesskorn ofiarował w 1701 roku królowi Prus Fryderykowi I. Więcej światła na ów rzekomy rabunek przypisywany polskim oddziałom z czasów „potopu” szwedzkiego rzuca jednak zapiska z Kroniki miasta Rastenburga autorstwa Adama Huldricha Schaffera. Pod rokiem 1698 podał on krótką informację, że z Czernik zabrana została podkowa. W tym samym roku według wspomnianej Kroniki, przez miasto przejeżdżał ze swoim bratem elektor Fryderyk III Hohenzollern, późniejszy król Prus Fryderyk I. Podążali oni do Pisza, gdzie w okolicznych lasach zarządzono polowanie, którego gościem był król Polski August II zwany Mocnym, znany zresztą ze słabości do niszczenia podków. Wydawca Kroniki Schaffera, Carl Beckherrn, skojarzył obydwie wiadomości i uznał, że być może podkowę zabrano w celu ofiarowania jej polskiemu królowi.
I chociaż w kościele św. Jana Ewangelisty w Czernikach podków już nie ma, warto w nim zobaczyć piękny późnogotycki krucyfiks. A podkówki wykuć samemu już za rok, na kolejnym Jarmarku Średniowiecznym Na Św. Jakuba.

Mariusz Wyczółkowski