Mazur serce ma dobre, nawet dobroduszne, a gotów zawsze z tobą ostatnim kawałkiem chleba lub ostatnim kieliszkiem wódki się podzielić. Mazur jest ewangelikiem, ale pobożnym; kiedy podczas nabożeństwa niemieckiego kościoły są puste, albo niezbyt pełne, bywają one podczas nabożeństwa polskiego przepełnione.

Prof. Stanisław Achremczyk

Przy tym jest Mazur trochę uparty i dosyć kłótliwy, a ponieważ wstrzemięźliwość tam prawie wcale nie znana, a wódka nieszczęsna niejednego co rok o utratę mienia i zdrowia przyprawie – stąd często głośne kłótnie i bójki po karczmach, targach i jarmarkach. Na piaszczystych ziemiach lud żyje ubogo zamożność i dostatek są rzadkie, bo Mazur ubogi, a ziemia jego to piasek nie bardzo urodzajny. Gospodarność i oszczędność u niego niewielka. Mieszka w chatach drewnianych krytych słomą ogrzewanych zimą przez ogromny piec. Hoduje krówki małe i nędzne, konie ma małe i chude, sieje tatarkę, len, żyto, owiec i jęczmień. Obyczaje ma polskie. Opisuje Kętrzyński mazurskie obyczaje, obrzędy weselne, żniwne, zachwala Mazurów za ich pieśni ludowe i poezję, ubolewa nad stanem oświaty i germanizacją. Na potwierdzenie prawdziwości swoich słów zamieścił dodatek, 54 pieśni mazurskie.

Artykuły Kętrzyńskiego i jego rozprawa przerwała krąg milczenia wobec sprawy mazurskiej, zmusiła inteligencję polską do działania. Naukowy i dziennikarski świat niemiecki przyjął książeczkę Kętrzyńskiego niezbyt przychylnie, gdyż otwierała ona spór o mazurską duszę. Prasa polska zaboru pruskiego zwracała uwagę, że Mazurzy pozostali bez pisma polskiego, a ukazujący się Pruski Przyjaciel Ludu finansowany przez rząd pruski odwodzi ich od polskości. Powstałe w 1869 roku w Toruniu Towarzystwo Moralnych Interesów mające rozwijać oświatę polską, podtrzymywać polską świadomość, a tam gdzie jej nie ma to ją obudzić, wspierać polskie przedsięwzięcia gospodarcze zdecydowało powołać na Mazurach polską gazetę. Redaktorem gazety miał być Wojciech Kętrzyński. Dla jej wydawania zorganizowano Towarzystwo Mazurskiej Inteligencji Ludowej. W marcu 1872 roku w Toruniu na zebraniu, w którym uczestniczył Kętrzyński omówiono główne założenia pisma i zgodzono się dać mu tytuł „Mazur”. W tym samym miesiącu, w Brąchnówku, rezydencji Emila Czarlińskiego podpisano z Kętrzyńskim umowę polecając mu zorganizować redakcję, znaleźć odpowiednią osobę na redaktora. Została powołana komisja, by przygotować pisemko dla „Mazur”, oprócz Kętrzyńskiego znaleźli się w niej działacze Towarzystwa Moralnych Interesów Emil Czarliński i Ignacy Łyskowski. Ludwik Slaski w marcu 1872 roku pisał do Kętrzyńskiego: Wedle uchwały zapadłej na zebraniu Dyrekcji tow. Moralnych Interesów pośpieszam przesłać Panu 50 talarów na podróż do Mazur. Życzę Panu z całego serca pomyślnego rozwoju pracy w interesie wydawania tam pisemka polskiego. Kętrzyński wyruszył do Giżycka z myślą, że zdoła nakłonić redaktora Kalendarza Królewsko-Pruskiego Ewangelickiego Marcina Gerssa, by został redaktorem pisma „Mazur”. Kętrzyński spotkał się z Gerssem, którego pamiętał z czasów, gdy mieszkał w Giżycku. Siostra Wilhelmina zgodziła się złożyć kaucję dla wydawcy stanowiącą fundusz zabezpieczający ewentualne kary, które mogłyby spaść na redaktora. Rozmowy z Gerssem nie powiodły się. Gerss nie ufał polskiemu środowisku Wielkopolskiemu obawiał się, że pismo będzie służyć polonizacji Mazurów. Propozycja patronatu Towarzystwa Moralnych Interesów, kontroli tekstów mających się ukazywać w piśmie, a także obawiał się, że nie zostanie dotrzymane zobowiązanie o neutralności wyznaniowej pisma spowodowały, iż Gerss nie przyjął propozycji. Kętrzyński po latach tak odnotował owe rozmowy z Gerssem: Na podstawie tych punktów wszedłem w roku 1872 w układy z panem Gierszem, który był i dotychczas jest jedynym, co by się mógł takiego zadania podjąć – Giersz przystał na wszystkie warunki, tylko na neutralność względem ultramontanów – kulturkampf pruski już wtedy był wybuchł – sumienie jego protestanckie nie mogło się zgodzić. Wskutek tego zerwały się układy.

Plany związane z pozyskaniem Gerssa upadły, a wraz z nimi i założenie pisma na Mazurach. Wprawdzie po nieudanych rozmowach Kętrzyńskiemu proponowano objęcie redaktorstwa i osiedlenia się na Mazurach, ale nic z tego nie wyszło. W liście do Augusta Bielowskiego, gdy prowadził rozmowy dotyczące posady we Lwowie, Kętrzyński pisał, że proponowano mu założenie księgarni w Ełku, ale on woli mieszkać we Lwowie niż w Ełku. Gdy Kętrzyński przyjmował propozycję pracy we Lwowie Towarzystwo Moralnych Interesów postanowiło w kwietniu 1873 roku wydawać pismo dla Mazurów nie w Ełku, lecz w Toruniu. I ten pomysł nie został zrealizowany.

Tymczasem książeczka „O Mazurach” wywołała zainteresowanie Mazurami. Mazurom artykuł poświęciła Gwiazdka Cieszyńska, w Warszawie na łamach Biblioteki Warszawskiej pracę Kętrzyńskiego obszernie omówił w 1872 roku przyjaciel Gustawa Gizewiusza Kazimierz Wóycicki. Przy okazji nie omieszkał nadmienić, że znał Gizewiusza. Pisał: Łączyły nas ze zmarłym, czcigodnym pastorem bliższe stosunki i stąd nadesłał nam swój zbiór szacowny pieśni wraz z nutami w rękopisie. Owoc ten długoletniej pracy użyczyliśmy Oskarowi Kolbergowi, który wziął na siebie obowiązek wydania ich drukiem. Książka Kętrzyńskiego stała się swoistym przewodnikiem po Mazurach. Kto zamierzał udawać się na Mazury sięgał po pracę Kętrzyńskiego. Szukał jej mieszkający w Petersburgu Józef Gąsiorowski, a że nigdzie znaleźć nie mógł przeto zwrócił się do samego autora, by przysłał mu tę książeczkę. Również dziennikarz A. Bagnicki mieszkający w Paryżu prosił o to samo. Zachwalał pracę Kętrzyńskiego Antoni Sozański z Galicji. O niej wzmiankował uważający się za Niemca Jan Karol Sembrzycki. W nekrologu Kętrzyńskiego opublikowanym a Masovii napisał: On sam różnymi artykułami w prasie i czasopismach polskich oraz książeczką „O Mazurach”, która ukazała się w Poznaniu w 1872 roku, zwrócił uwagę Polaków na mazurskie plemię, z czego później, stopniowo rozwinęła się tzw. sprawa mazurska, której z niemieckiego stanowiska, nie możemy aprobować.