Po ulicach Kętrzyna

Lata sześćdziesiąte

Chodzą w mej pamięci

Aż do dziś

Tyle światła wokół

I nad głową szczodre niebo się pochyla

A bez pachnie najpiękniejszym majem

Tak lekko mi na duszy

Wiotkie dziewczyny śmieją się beztrosko

Słyszę muzykę Bitelsów i Czerwonych Gitar

Na maturze w ławce obok

Wdzięcznie przysiadła zgrabna nadzieja

Czas się zawiesił i trwa

Zielona Góra, 15 lutego 2011 roku

 

Jest w Kętrzynie skrawek mego nieba

 

Kętrzyn – gdzie mój dom rodzinny

Dzieciństwo, szkoły, marzenia

Młodość, świat serdeczny, inny

Ufność, nadzieja spełnienia.

 

Jest w nim skrawek mego nieba

Tyle kroków postawionych

Śmiechu, płaczu ile trzeba

Tysiąc snów cicho wyśnionych.

 

Znowu zjawiam się w Kętrzynie

Widzę ludzi, domy, drzewa

Słyszę muzykę jak płynie

W sercu, w duszy mej rozbrzmiewa.

Zielona Góra, 16 maja 2011 roku