OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Choroby umysłowe i psychiczne nie są tematem wstydliwym

O Środowiskowym Domu Samopomocy działającym w Kętrzynie od trzech lat nikt nie wspomina. Wielu mieszkańców nawet nie wie o jego istnieniu, a niektórzy mylą tę placówkę z innymi o charakterze pomocowym. Co i kto kryje się w budynku przy ulicy Sikorskiego 76j?

Ewa Brzostek

Środowiskowy Dom Samopomocy został otwarty 10 września 2010 roku. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był Krzysztof Hećman, Burmistrz Miasta Kętrzyn, a zainspirowała go do tego jego mama, którą się opiekował. Wojewoda Warmińsko-Mazurski na uruchomienie placówki przekazał z rezerwy celowej 760 tysięcy złotych, a z budżetu miasta na ten cel przeznaczono 900 tys. złotych. W ten sposób powstał biały dom, w którym od razu pojawiało się 36 osób. W tej chwili w placówce przebywa 60 osób w wieku od 25 lat do około 90. Okazuje się jednak, że zapotrzebowanie jest znacznie większe.

– W naszym mieście jest sporo osób, które potrzebują naszej opieki. Wcześniej siedziały one po prostu zamknięte w swoich domach, bo ich choroba była tematem wstydliwym. W tej chwili o schorzeniach psychicznych mówi się otwarcie, a nasza placówka jest po to, aby łamać wszelkie stereotypy pokutujące w naszym społeczeństwie – mówi Dagmara Iwaniuk, Kierowniczka Środowiskowego Domu Samopomocy w Kętrzynie.

Placówka jest miejscem dziennego pobytu od poniedziałku do piątku w godzinach 7.30 do 15.30. Jej podopieczni to osoby przewlekle psychicznie chore, upośledzone umysłowo i z innymi zaburzeniami natury psychicznej.

– Ten dom jest takim oddechem dla osoby chorej i dla jej rodziny. Na osiem godzin nasz podopieczny ma zapewnioną fachową opiekę i przede wszystkim może funkcjonować w życiu społecznym, a rodzina w tym czasie może odpocząć psychicznie i zająć się swoimi sprawami – tłumaczy kierowniczka.

Co odróżnia Środowiskowy Dom Samopomocy od innych podobnych placówek funkcjonujących w naszym mieście?

– U nas prowadzone są usługi w formie treningów dostosowanych do indywidualnych potrzeb psychofizycznych. Tak jak w domu uczymy codziennych czynności takich jak: gotowanie, robienie zakupów, płacenie rachunków, ubieranie się, higieny osobistej, funkcjonowania z innymi ludźmi – opowiada Katarzyna Bugnacka, pracownik socjalny Środowiskowego Domu Samopomocy.

Zajęcia tego typu prowadzone są w ośmiu pracowniach: komputerowo-filmowej, kulinarnej, rekreacji i sportu, konserwatorsko-technicznej z elementami ogrodnictwa, plastyczno-muzycznej, doświadczania świata, edukacyjnej i teatralno-literackiej.

– Staramy się stworzyć domową atmosferę, dlatego organizujemy u nas także święta, urodziny i inne imprezy. Chcemy, aby każdy czuł się tutaj ważny i wyjątkowy – mówi Dagmara Iwaniuk.

W placówce pracuje 12 osób. Czuwają oni na tym, aby zapewnić nie tylko dobrą opiekę, ale także dotarcie do placówki i powrót do domu. Ich praca nie kończy się na ośmiu godzinach, ponieważ dom świadczy również specjalistyczne usługi dostosowane do osób niepełnosprawnych takie jak: opiekę zdrowotną, poradnictwo psychologiczne i socjalne. Dlatego jak przyznaje kierowniczka studia pedagogiczne to nie wszystko. Osoba, która chce pracować z osobami z problemami psychicznymi oprócz wiedzy powinna mieć serce.

– Praca w pomocy społecznej jest ciężka, specyficzna i odpowiedzialna. Szczególnie w pracy z ludźmi chorymi trzeba mieć serce, cierpliwość, empatię, po prostu wrodzone umiejętności – tłumaczy Katarzyna Bugnacka.

Trud ten jednak zostaje wynagrodzony, gdy widzi się efekty swoich wysiłków. Pomoc drugiej osobie w normalnym funkcjonowaniu w społeczeństwie jest wspaniałym owocem i nadaje sens istnienia Środowiskowemu Domowi Samopomocy.