P1140169Kętrzyńskie Towarzystwo „Amazonki”, nasze koleżanki z Węgorzewa oraz osoby wspierające nasze Stowarzyszenie wyjechaliśmy na tydzień w Bieszczady. Po całonocnej podróży zostaliśmy zakwaterowani w Ośrodku Wypoczynkowym Rancho w miejscowości Wołkowyja. Była to nasza baza wypadowa w przepiękne, różnokolorowe o tej porze roku Bieszczady.

Barbara Gan, Danuta Łozowska

Nasza wyprawa rozpoczęła się od rejsu stateczkiem po malowniczym Zalewie Solińskim. Przespacerowaliśmy po najwyższej w Polsce zaporze wodnej, podziwialiśmy Pogórze Beskidzkie. Z okien autokaru zachwycały nas piękne widoki na Tarnicę i dolinę potoku Wołosatego. Niezapomniane wrażenia zostawiła w nas wizyta w sanockim skansenie oraz okolice Jeziora Solińskiego i Myczkowieckiego, widok na Polańczyk i jego okolice. Nie zapomnimy widoku pięknych miniaturowych cerkwi w parku miniatur drewnianej architektury regionu w Myczkowcach.

Przebyliśmy teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego z Małą i Dużą Pętlą Bieszczadzką z punktami widokowymi zapierającymi dech w piersi. Te kolory: błękit nieba, różne odcienie zieleni, złota, czerwieni i innych na zawsze pozostaną w naszych oczach i sercach.

W drodze powrotnej zwiedziliśmy kolejne miejsca: Łańcut – zamek Potockich z unikatowym wyposażeniem, wozownia, stajnia, ogród zimowy i Sandomierz z pięknym ryneczkiem i uliczkami, po których jeździ serialowy „Ojciec Mateusz”. Stąpaliśmy po salonach, parkach i uliczkach miast królewskich z panem Pawłem, wspaniałym przewodnikiem, którego poleciły nam Amazonki z Sandomierza.

Przez wszystkie wieczory odbywały się spotkania integracyjne uczestników wycieczki, na których nie brakowało wspólnych rozmów, wspomnień ze zwiedzanych cudownych miejsc oraz wspólnych śpiewów. Płynęły słowa piosenek naszego dzieciństwa, harcerskie, żołnierskie, biesiadne. Powrót do Kętrzyna, pomimo ogromnego fizycznego zmęczenia, mijał w atmosferze radości i wspólnych śpiewów.

Serdecznie dziękujemy Waldemarowi Wojciechowskiemu, który od początku wspierał nas i pomagał w zorganizowaniu tego wyjazdu. Niezmordowanie objaśniał, tłumaczył, żartował oraz na każdym kroku podkreślał podobieństwa naszych dwóch krain Mazur i Bieszczad. Ogromne podziękowania należą się kierowcy autokaru Zbyszkowi Stępniowi, który ani przez chwilę nie dopuścił do sytuacji stresowej, kulturalny, z subtelnym poczuciem humoru, dżentelmen, bezpiecznie przewiózł nas przez całą trasę.

Wyjazd taki tworzy silną więź między Amazonkami i osobami nam towarzyszącymi, daje potężną dawkę energii duchowej i wsparcie psychiczne. W oderwaniu od codzienności, pełne radości inaczej patrzymy na świat i na nasze życie w przyszłości. Wypady takie to nie tylko przyjemność, a wręcz konieczność dla uzyskania stabilności psychicznej i energii do dalszego działania w życiu osobistym i zawodowym.