Untitled-1Historia rodziny Ingo Hilmara Skrzetzka, cz.1

Jeziorko to niewielka wieś w gminie Ryn, powiecie giżyckim. Mieszkają tutaj przede wszystkim rolnicy – około 50 gospodarstw. Na miejscu jest szkoła siedmioklasowa, urzęduje sołtys. Około 2,5 km od wsi, na tzw. kolonii prowadzi niewielkie gospodarstwo Herman Skrzetzka. Pochodził ze wsi Słabowo, z zawodu był cieślą, a z zamiłowania – koniarzem.

Maria Skibińska

W Preussenburg, tak nazywała się wieś przed wojną, kilka lat wstecz ożenił się z tamtejszą dziewczyną. Młodzi żyją spokojne, są szczęśliwi. Mieszkają ze szwagierką i teściami, którzy pomagają w gospodarstwie. Herman jest bardzo pracowity. Pracuje w polu, świadczy okolicznym sąsiadom usługi ciesielskie, buduje stodoły, hoduje z sukcesami rodowodowe konie – folbluty. Żona prowadzi dom, pomaga w polu, zajmuje się ogrodem. Dni biegną, gospodarzom do pełni szczęścia brakuje dziecka i wnuka. Nie było im jednak ono pisane – żona i dziecko umierają przy porodzie. Herman zostaje sam .Jest początek lat trzydziestych ubiegłego wieku.

Owdowiały, niemłody już Herman postanawia ożenić się powtórnie. Zdawał sobie sprawę, że może mieszkać w domu teściów do końca swoich dni, ale gdyby ożenił się z obcą dziewczyną sytuacja byłaby bardzo skomplikowana. Nie miał ochoty szukać szczęścia gdzie indziej – tu był jego dom. Podjął, po długich namysłach, jedyną słuszną decyzję. Jego wybranką zostaje Helena, z domu Nadolny, śliczna dziewczyna – siostra poprzedniej żony, młodsza od Hermana. Znali się od dawna, przecież od paru lat mieszkali razem. Wraz z młodszą o 10 lat żoną i teściami wiodą pracowite życie w tym niewielkim -12 hektarowym gospodarstwie. Obejście jest typowe dla tych stron – murowany dom mieszkalny, kwadratowe podwórze ograniczone budynkami gospodarskimi – stodołą, oborą, kurnikiem. Oprócz upraw polowych, chowu krów, świń, owiec i drobiu, ciesielki, głównym zajęciem gospodarza jest nadal hodowla koni. Dwie rodowodowe klacze przynoszą spory dochód. Herman kupuje młockarnię, wynajmuje maszynę okolicznym rolnikom i nieźle zarabia. Wkrótce dokupuje 5 ha ziemi Wiedzie im się bardzo dobrze.

1 marca 1934 roku przychodzi na świat syn Heleny i Hermana, Ingo Hilmar – mój dzisiejszy rozmówca

Co pamięta pan z dzieciństwa?

Byłem jedynakiem. Zajmowała się mną mama i babcia. Dziadek i tato byli prawie zawsze zajęci-ciężko pracowali żeby nam niczego nie brakowało. W pobliżu nie miałem rówieśników więc moimi partnerami do zabaw były zwierzęta. Odkąd pamiętam zawsze kochałem zwierzęta wszelkiego gatunku-psy, koty, maleńkie owieczki itp. Wyrastałem na wsi, w pobliżu lasu, naturalne więc jest moje przywiązanie do przeróżnych żywych istot i do przyrody

Pamiętam też z tamtego okresu, że babcia i dziadek mówili po mazursku mimo zakazu (odkąd nastał Hitler zakazano rozmów w tej gwarze). Po dziś dzień wtrącam w rozmowach zwroty lub wyrazy mazurskie.