OLYMPUS DIGITAL CAMERAOkasana Predko z Kętrzyna ostatnio zasłynęła swoim udziałem w programie The Voice of Poland, w którym doszła do występów na żywo w drużynie Marii Sadowskiej. Mimo iż nie została „głosem Polski” w rozmowie z nami opowiedziała o swoim doświadczeniu, planach i jaki wpływ w jej karierze miał udział w programie.

Skąd pomysł aby wystąpić w programie The Voice of Poland?

Program ten od początku jak pojawił się w mediach uwiódł mnie i zaskoczył swoją oryginalnością. Tym przede wszystkim, że w pierwszym etapie kryterium oceny jest tylko głos. Nie patrzy się na wygląd, jak w innych tego typu produkcjach. Dwa lata temu miałam niemiłą przygodę z programem X Factor. Źle to wspominam. Wtedy sobie obiecałam, że nigdy nie wezmę udziału w czymś takim, chyba, że będę do tego zmuszona. I przyszedł taki czas. Nagrałam demo, tułałam się po różnych wytwórniach, nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Poszłam do The Voice of Poland trochę z desperacji, żeby się pokazać, że halo jestem, śpiewam, nagrywam płytę, zauważcie mnie. Gdy tam stałam byłam przerażona, że nikt się nie odwrócił.

A jednak się odwrócili Maria Sadowska, Edyta Górniak i Marek Piekarski. Aż trzech trenerów chciało cię w swojej drużynie. Co wtedy czułaś?

Byłam w takim amoku, że nawet nie zauważyłam, że oni się odwrócili. Byłam jak za mgłą. Myślałam, że odwrócili się, bo skończyłam śpiewać. Potem spojrzałam na dół i zauważyłam napisy „chcę ciebie”. To był szok. W telewizji pokazali tylko fragment, bo ja tam z nimi rozmawiałam chyba z dwadzieścia minut. Oni usiłowali do mnie dotrzeć, a ja ledwo co pamiętałam. To było ogromne przeżycie.

W telewizji widzieliśmy jak podeszła do ciebie Edyta Górnika z Marią Sadowską i zaczęły z tobą śpiewać. To było już ogromne wyróżnienie.

To było wspaniałe. Nie wiedziałam zupełnie jak się zachować w takiej sytuacji. Zwłaszcza, że pani Edyta to jest jedna z tych wokalistek, dzięki której zaczęłam śpiewać, słuchałam jej utworów, mimo że w tej chwili jestem na innym etapie stylistycznym. Jest diwą, jest wokalistą najbardziej znaną, trzeba jej to oddać, a przy tym jest przemiłą, skromną kobietą. W telewizji jest kreowany jej zupełnie inny wizerunek.

Czemu zatem wybrałaś Marysię Sadowską na swojego trenera?

Jest ona wokalistką bardziej undergrandową. Stwierdziłam, że będzie mi najbliższa. Kiedyś się poznałyśmy i wiedziałam, że jest fajną kobietą i będzie się nam dobrze współpracowało. Pani Edyty się trochę obawiałam, że nie sprostam jej oczekiwaniom i że szuka ona zupełnie innych wokalistów. Wybrałam Marysię Sadowską i tego nie żałuję, to wszystko ułożyło się tak, jak miało się ułożyć. W ostatnim odcinku zaśpiewałam swój ukochany utwór Jungle Drum, który nie pojawia się w tego typu programach.

Jak oceniasz współpracę ze swoją trenerką?

Wspaniale. Jest niezwykle solidna i wymagająca. Do każdego występu nas konkretnie przygotowywała od ruchu na scenie, po śpiew, ekspresję, skończywszy na mimice twarzy.

Jak wyglądała współpraca między uczestnikami programu, bo same nazwy jak bitwa czy ring sugerowały, że ze sobą walczycie, że jesteście konkurentami?

Bitwa to był najtrudniejszy etap, bo śpiewa się w duecie, trzeba pokazać siebie, jednocześnie nie przekrzykując tej drugiej osoby, bo to nie ma sensu. Utwór musi zabrzmieć, więc musi być współpraca i dialog. Ja tak naprawdę walczyłam sama ze sobą i myślę, że każdy miał takie podejście, żeby zaprezentować siebie bez względu na to co się zdarzy. Za kulisami między nami panowała przyjacielska atmosfera.

Doświadczyłaś programu The Voice of Poland. Czy zachęciłabyś inne osoby, które wchodzą na ścieżkę muzyczną do wzięcia udziału w takim przedsięwzięciu?

Myślę, że trzeba trochę pośpiewać, popróbować różnych scen, konkursów wokalnych, przeglądów i wtedy są większe szanse. Jeśli ktoś śpiewa tylko w domu, to może się zestresować, bo to jest telewizja, trenerzy, światła, inni ludzie, zamieszanie przed występem. Bezpieczniej jest mieć pewne doświadczenie.

Oglądając odcinek, w którym odpadłaś miałam wrażenie, że Maria wybrała tą drugą dziewczynę dlatego, że ty już masz na swoim koncie nagraną płytę, a ona nie.

To jest takie dziwne kryterium, bo ja mówiłam Marii, że mam nagrane demo i szukam wydawcy. I tutaj faktycznie jest tak, że jak ktoś nagrał płytę to już jest gotowy, wystąpi w kilku odcinkach i odpadnie, bo lepiej dać szansę komuś kto tej płyty nie ma, żeby dłużej pobył w programie i miał większe szanse. Szkoda, że odpadłam, bo taki jeszcze jeden live by mi się przydał, ale i tak jestem bardzo szczęśliwa. Z pokorą przyjmuję ten prezent od losu i na tym mam zamiar coś zbudować.

Opowiedz w takim razie o swoich planach muzycznych?

Mam skończone demo, które trzeba troszkę odnowić. Cały czas szukam wydawcy. Chcę jak najszybciej wydać płytę i wrócić na scenę. Mam nadzieję, że po promocji drugiego singla coś się ruszy i że udział w programie coś zmieni. Bardzo liczę na pomoc Marii, ale czas pokaże.