saive gatien i anielaZagrać z mistrzem świata to marzenie każdego sportowca

Jak uczcić pamięć wirtuoza pingpongowego Andrzeja Grubbę? Można zorganizować pokazowy turniej z udziałem jego przyjaciół, najlepszych w latach 80-tych tenisistów stołowych na świecie. Tak właśnie zrobili organizatorzy Grubba Polish Champions w Białymstoku. W imprezie uczestniczyła 9-osobowa ekipa UKS Olimp Kętrzyn.

Jarosław Żukowski

Kto by nie chciał stanąć naprzeciwko mistrza świata w swojej dyscyplinie? To marzenie każdego sportowca. Młodzi kętrzyńscy z klubu UKS Olimp Kętrzyn spełnili swoje marzenia i mieli okazję odbić kilka piłek z gwiazdami pingponga z czasów Andrzeja Grubby. W imprezie wzięli udział Patrycja Jachimek, Aniela Żukowska, Aleksandra Jakubiuk, Helena Kosior, Julia Archacka, Szymon Pupel, Tomasz Kosior oraz trenerzy Jarosław Wikira i Krzysztof Targoński.

Warsztaty szkoleniowe z mistrzami świata

Jarosław Wikira, trener kętrzyńskich pingpongistów opowiada o warsztatach szkoleniowych, które odbyły się przy okazji turnieju.

– To była wielka frajda dla naszej młodzieży. Stanęli przy stole naprzeciwko Leszka Kucharskiego, Jean Michela Saive’a, Joergena Perssona i Jean Philippa Gatiena – wylicza uczestników turnieju Wikira.

Persson i Gatien byli mistrzami świata w singlu, Saive wicemistrzem, a Kucharski wicemistrzem w deblu. Czy bez marzeń mogliby osiągnąć takie sukcesy w dyscyplinie zdominowanej przez Chińczyków? Persson wyznał dziennikarzowi, że jako 7-latek pomyślał o tym, żeby zostać mistrzem świata. Z kolei Gatien marzył o tym, żeby zostać mistrzem Europy. I został, ale numerem jeden w świecie nie został – przegrał w finale z … Gatienem w 1993 roku.

Aniela ograła Perssona

W ramach warsztatów zawodnicy z Kętrzyna mogli zagrać z mistrzami. Zasady były proste, wygrywa ten, kto zdobędzie pierwsze 3 punkty. Aniela stanęła naprzeciwko Perssona i … wygrała 3-2, otrzymując burzę braw.

– Grał mi na loby – śmieje się młoda tenisistka. – Dwa razy ścięłam mu po siatce, a raz wyszedł mi skrót, do którego nie dał rady dojść – opowiada Aniela.

To, oczywiście tylko zabawa, ale pewnie zostanie w pamięci na całe życie. Jarosław Wikira przyznaje, że uczestnictwo w takich imprezach jest często ważniejsze niż udział w turnieju z rówieśnikami.

– W Białymstoku nasi zawodnicy zobaczyli, że gra w tenisa stołowego może być nie tylko piękna i na wysokim poziomie, ale może także sprawiać wiele radości – mówi Wikira.

Była zabawa i to przednia. Zawodnicy prześcigali się w różnych trickach pingpongowych. W czasie gry zmieniali się w trakcie akcji stronami, bronili na siedząco, odbijali piłeczkę głową. Można było zobaczyć jak grać żelazkiem, telefonem czy talerzem.

Jarosław Żukowski