IMG_2457
Musimy pamiętać o naszej tradycji

Wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Tadeusz Nalewajk był gościem XVIII Olimpiady Wiedzy o Żywieniu i Żywności, która odbyła się w Karolewie. Przy tej okazji opowiedział na temat istoty produkcji polskiej żywności oraz roli Warmii i Mazur w promocji krajowych produktów.

Wojciech Caruk

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi objęło patronat nad XVIII Olimpiadą Wiedzy o Żywności i Żywieniu, która w tym roku odbyła się w Karolewie. Czy Pana zdaniem jest to dobry sposób promowania żywności i wiedzy na jej temat?

Każdy element promocji dobrej, polskiej żywności jest przez nas dobrze postrzegany i również dofinansowywany, nie mówiąc już o całej machinie promocyjnej. Planujemy już w tej chwili pod nowym kierownictwem resortu dokonanie pewnych zmian w tym zakresie. Warto dodać, że saldo dodatnie jakie mamy w polskim eksporcie zawdzięczamy w dużej mierze produktom żywnościowym.

Na takich obszarach jak Kętrzyn i okolica musimy pamiętać też o naszej tradycji i dawnych wyrobach. Szkoła w Karolewie i jej podobne są dobrym miejscem do promowania takiej idei. Mało tego, w tych szkołach są konkretne profile uczące jak z dobrych polskich produktów robić dobrą polską żywność.

W ostatnim czasie można chyba zauważyć modę właśnie na wyroby tradycyjne, regionalne. Co pan o tym sądzi?

Wydaje mi się, że my się wszyscy opamiętaliśmy, że produkt wysoko przetworzony niekoniecznie jest zdrowy dla naszego organizmu. Wracamy do receptur naszych babć i dziadków. Oczywiście na tej bazie wymyślamy również nowe rzeczy.

Jaki jest pana ulubiony produkt żywnościowy z terenu Warmii i Mazur?

Myślę, że zdecydowanie są to ryby. Tym bardziej, że sam z zamiłowania jestem wędkarzem.

Czy w pana opinii obszar Warmii i Mazur w kategorii rolnictwa i jego produktów może odgrywać istotną rolę w skali kraju?

Jest taki mechanizm w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej”, gdzie województwo warmińsko – mazurskie w jednym naborze praktycznie skonsumowało swoją tzw. „kopertę finansową”. Mówię w kontekście jeziora, lasu, agroturystyki, która naprawdę dobrze się w tym regionie rozwija. To jest również związane z promocją żywności, ponieważ w gospodarstwach agroturystycznych mamy w większości produkty przygotowywane przez samych właścicieli.

Czy na obecną chwilę można mówić o jakichkolwiek planach Ministerstwa, dotyczących regionu Warmii i Mazur?

To jest przede wszystkim zadanie marszałka i samorządu terytorialnego, przede wszystkim na szczeblu wojewódzkim. Dużą rolę odgrywają też lokalne grupy działania i stowarzyszenia branżowe. My musimy myśleć o strategii Polski, promocji polskiej żywności, która jest dobrze postrzegana w innych krajach. Mamy lepsze produkty, ponieważ stosujemy jeszcze mniej środków ochrony roślin i nawozów. Póki co w Polsce jest jeszcze tańsza siła robocza. Mamy bardzo dobre przetwórstwo, które było modernizowane na przestrzeni ostatnich 20 lat. Na takich obszarach, jak Kętrzyn rozmawiamy też o regionalizmie, co jest bardzo charakterystyczne dla danego terenu. Ponad 1000 wyrobów jest wpisanych na listę produktów tradycyjnych całego kraju, również z Warmii i Mazur.

W ostatnim czasie powstaje wiele firm i inicjatyw prywatnych zajmujących się produkcją tradycyjnych, regionalnych wyrobów żywnościowych. Czy pana zdaniem jest to dobry kierunek?

Bardzo dobry. Proszę pamiętać tutaj również o względach ekologicznych. Konsument zaczyna szukać nieprzetworzonej przemysłowo żywności i chce wiedzieć, kto to wyprodukował. Jest to bardzo istotne w kontekście warunków zdrowotnych. W tej chwili mamy wiele możliwości i danych, aby właśnie taką żywność produkować.