IMG_7790
Ludzie mają do nas sentyment

Gwiazda polskiej sceny lat 80 – tych, zespół Papa D był gwiazdą Kętrzyńskiej Majówki. Okazją do rozmowy z wokalistą Pawłem Stasiakiem był nie tylko sam koncert, ale też jubileusz 30 – lecia istnienia zespołu.

Wojciech Caruk

Pogoda w Kętrzynie niekoniecznie zachęcała do przybycia na wasz koncert w amfiteatrze i wspólnej zabawy. W jaki sposób udało wam się rozgrzać kętrzyńską widownię?

To jest magia kętrzyńskiej publiczności. Słyszeliśmy o niej sporo dobrego i okazało się, że to wszystko prawda. Bardzo jest nam miło spotykać się z ludźmi na takich koncertach, bo to jest taki sprawdzian na ile nasze piosenki gdzieś tam w środku zostają. Tym bardziej, że było sporo osób młodszych, które nie miały okazji poznać tych utworów w latach 80 – tych. Fajnie, że jest taka publiczność, że mimo zniechęcającej pogody mają w sobie energię i zarażają nas tą energią. My zawsze staramy się zostawić coś od siebie.

Zawsze zastanawiał mnie fenomen waszego sukcesu w latach 80 – tych. To jakby nie było dekada polskiego rocka, powstają takie gatunki jak punk czy metal i zdobywają sobie dużą popularność. Wy wychodzicie na scenę z muzyką bardziej przystępną i od razu zjednujecie sobie publikę. Jak wam się to udało?

To była druga połowa lat 80 – tych. Te wszystkie mocniejsze gatunki muzyczne miały okazję zaistnieć wcześniej, kiedy w Polsce była taka potrzeba. Każdy z nas tego słuchał. Później pojawiła się fala „new romantic” z Wielkiej Brytanii, muzyka elektroniczna, klawiszowa. My akurat bardzo lubiliśmy taką muzykę, staliśmy się też jej przedstawicielami w Polsce. Co ważne, byliśmy praktycznie rówieśnikami osób, które tego słuchały. Dzięki temu łatwiej nam było dotrzeć do naszych odbiorców. Stąd pewnie ta ogromna popularność i fakt, że do dzisiaj jesteśmy pamiętani i ludzie mają do nas ogromny sentyment.

Czy nie macie trochę wrażenia, że bazujecie głównie na tym, co stworzyliście w latach 80 – tych? Przecież teraz praktycznie nie ma was w mediach, wasze utwory nie są promowane. Mimo tego na koncerty dalej przychodzą coraz młodsi fani i śpiewają wspólnie wasze piosenki?

Moim zdaniem ważne jest to, kiedy wykonawca bazuje na swojej tożsamości. Nasza tożsamość jest taka, że wywodzimy się z lat 80 – tych. Te brzmienia, te melodie i te bardzo charakterystyczne szczegóły piosenek z tamtego okresu to są elementy, dzięki którym my jesteśmy rozpoznawalni. Gdybyśmy dzisiaj śpiewali inne utwory, które były by bardziej nowoczesne, albo kompletnie zmienili gatunek muzyczny to podejrzewam, że nie bylibyśmy fajnym wykonawcą dla tych, którzy nas kiedyś słuchali, ani dla tych, którzy dzisiaj nas poznają, mając swoich idoli będących ich rówieśnikami czy z innych powodów są przez nich słuchani. Myślę, że ważne jest trzymać się swej tożsamości, dać publiczności to z czego jesteśmy znani i dalej rozwijać się w tym gatunku. Publiczność w naszym przypadku na to czeka, abyśmy szli tą drogą.

Jest 30 – lecie zespołu, jest też nowa płyta z tej okazji. Może parę słów na ten temat?

Po raz pierwszy sięgnęliśmy jako zespół do nie naszych piosenek. Zawsze nagrywaliśmy utwory stricte premierowe, które były specjalnie dla nas pisane. Tutaj w większości są to przeboje, które były ogromnie popularne na początku lat 80 –tych, często zanim my pojawiliśmy się na scenie. To były takie utwory jak m.in. „Tora Tora”, „Never Ending Story” Limahla, „I like Chopin” Gazebo czy „Dolce Vita”, który wykonywał Ryan Paris. Były one nieraz inspiracją do późniejszych utworów Papa Dance. Zastanawialiśmy się co powinno się znaleźć na takiej płycie z okazji jubileuszu 30 – lecia. Większość fanów pewnie by chciała, abyśmy sięgnęli po starsze nagrania, ale robiliśmy to już zbyt często i byśmy się znowu powtarzali. Pomyśleliśmy, że fajnie będzie sięgnąć do takich brzmień pamiętając, że nasze korzenie tkwią w tamtych czasach. Chyba dobrze na tym wyszliśmy, bo osoby, które przychodzą na nasze koncerty dobrze się przy tych kawałkach bawią. Młodym osobom możemy pokazać piosenki, których wcześniej kompletnie nie znali.

Czy to co inspirowało was w latach 80 – tych inspiruje was do tej pory, czy też jest już coś nowego?

Brzmienie pozostało, jednak inspiracje są kompletnie inne. Świat się zmienił i my też musimy o tym pamiętać. Gdybyśmy całkowicie zostali w latach 80 – tych i mentalnie i muzycznie to okazałoby się, że jesteśmy kompletnie gdzie indziej i nie przystawalibyśmy do rzeczywistości. My musimy wiedzieć, że jest rok 2014. Pamiętamy o naszych korzeniach, skąd się wywodzimy. Obecnie inspiruje nas również muzyka, która jest aktualnie popularna. Na szczęście nie ma dzisiaj jakiegoś konkretnego gatunku, który by królował. Można czerpać z wielu źródeł i mam nadzieję, że przy nowych nagraniach będzie to bardzo słyszalne.

Kolejne lata historii chyba też już się przed zespołem otwierają?

Taką mam nadzieję. Nigdy nie obchodziliśmy jubileuszy, nie chcieliśmy się ku temu skłaniać. Z drugiej strony skoro nie było ku temu okazji to pomyśleliśmy, że na 30 – lecie warto taki stempel przyłożyć. Jednocześnie może jest to taki moment, żeby ruszyć „z kopyta” z zupełnie nowymi rzeczami. Wywodzimy się z lat 80 – tych i charakter tamtego okresu będzie zawsze z nami bez względu na to czy będą to nowe utwory, czy też będziemy bezpośrednio do przeszłości nawiązywać.