IMG_9069
Przeżyłem największą przygodę w moim życiu, warto być harcerzem, żeby móc tak żyć. Przygotowania do majowego wyjazdu na uroczyste obchody 70 Rocznicy Bitwy o Monte Cassino zaczęły się kilka tygodni wcześniej. Druhna komendantka hufca harcmistrzyni Dagmara Iwaniuk kompletowała grupę. Propozycję wyjazdu potraktowałem jak wyróżnienie.

Janek Nowicki

Na Monte Cassino szykowaliśmy się w szóstkę – Natalia Sładkiwicz, Hubert Rutkowski, Arkadiusz Tarkawian, Sebastian Fenyk i Mateusz Kalus i ja. Należymy do Kętrzyńskiego Hufca ZHP im. ”Straży Granicznej”, znamy się dobrze ze szkoły i ze zbiórek, łatwo sie dogadujemy i dlatego dla nas wszystkich perspektywa wspólnej przygody była jeszcze bardziej ekscytująca.

Jechałem na Monte Cassino, na cmentarz poległych żołnierzy – patriotów. Swoją obecnością chciałem podziękować im za życie oddane Polsce, oddane za mnie, żebym mógł urodzić się i żyć w wolnym kraju. Jak się jedzie na taką uroczystość, to myśli się różne rzeczy – kogo poznam, co zobaczę, czego się nauczę, jak wypadniemy na tle innych? Tak też myślałem ja i moi koledzy. Snuliśmy plany i przypuszczenia, byliśmy bardzo szczęśliwi.

Na Monte Cassino ruszyliśmy 16 maja. Udaliśmy się z wizytą do Historycznego Muzeum Bitwy o Monte Cassino. Widzieliśmy autentyczne eksponaty, mundury i broń. Były też rzeźby symboliczne: mnich, symbol nieugiętej wiary, drzewo skute łańcuchami to hitlerowska niewola, walizka, a nad nią krzyż zespawany z rur wypełniony ubraniami to Polacy z II Korpusu, którzy u końca żołnierskiej tułaczki odnaleźli krzyż cierpienia – bohaterski krzyż walecznych.

Bardzo chcieliśmy zobaczyć pomnik Generała Władysława Andersa, ale jeszcze go oficjalnie nie odsłonięto, więc był przykryty zasłoną. Wiedzieliśmy, że na oficjalnym odsłonięciu pomnika nas nie będzie, wiec zachowując honor i z pełnym szacunkiem pozwoliliśmy sobie unieść zasłonę i zerknąć na pomnik wielkiego Polaka.

Później były próby, przygotowania do głównych uroczystości, pod okiem zastępcy naczelnika ZHP druha Budzyńskiego. Przydzielono naszej Chorągwi wartę honorową w kwaterze VII- F,G,H. Padał deszcz, wszyscy zmarzliśmy, ale byliśmy dumni i szczęśliwi, bo właśnie zaczęły się spełniać nasze marzenia. Właśnie dotykamy historii. Stoimy przy mogiłach poległych, uczymy się jak z szacunkiem podejść do kwatery i z honorem pełnić przy niej wartę. Byliśmy dumni, że jesteśmy Polakami. Chodzimy po ziemi, która kosztowała nas bardzo drogo i jest bliska sercu, chociaż to nie polska ziemia. I to, że jest nas tak wielu, z całej Polski, wszyscy w szyku.

18 maja wyjechaliśmy na główne uroczystości na cmentarz. Było podniośle, patriotycznie i bardzo gorąco. Mszę odprawiał ksiądz dr Zbigniew Kempa, który jest bliski naszym kętrzyńskim harcerzom ponieważ był kiedyś kapelanem w Straży Granicznej w Kętrzynie. Teraz stał przy ołtarzu na cmentarzu pod Monte Cassino i celebrował uroczystość. Byli też zaproszeni goście i kombatanci II Korpusu Wojska Polskiego, przedstawiciele władz, nasz premier, burmistrz Cassino i harcerze z zagranicy. Słońce paliło i wiele dziewcząt mdlało. Ta warta to był poligon. Zorganizowaliśmy błyskawicznie na całym cmentarzu wzajemną pomoc. W każdej kwaterze znalazła się woda i opieka medyczna. Dotrwaliśmy. Co czułem, gdy kładłem czerwonego maka na mogile? Czułem, że jest gorąco, czułem, że nie będzie mi łatwo dotrwać na baczność w tym skwarze. Na próbie miałem przydzieloną mogiłę poległego Marka Polaka, ale na Mszy Św. dziewczyny mdlały, wszyscy się przesuwali, ja też i w końcu nie wiem jak brzmi nazwisko tego, któremu złożyłem czerwonego maka na grobie. Po prostu nie wiem. Oddałem mu salut i czuwałem. To była bardzo ciężka warta. Uroczystość się przedłużyła, a my byliśmy sobie nawzajem bardzo potrzebni. Czy polegli żołnierze byliby z nas dumni? Chciałbym, żeby byli.

Przeżyliśmy wspaniałą przygodę, lekcję historii i patriotyzmu, której życzyłbym wszystkim. Takie lekcje pamięta się długo, chyba całe życie. Warto doświadczać takich przeżyć, warto starać się, żeby zostać wyróżnionym takim wyjazdem. Warto być harcerzem. Zapytałem moich towarzyszy podróży co najbardziej zapadło im w pamięć.

– Widziałam wiele włoskich miast, o których do tej pory mogłam tylko marzyć. Widziałam Wenecję, wtedy spełniło się moje największe marzenie. Poznałam wspaniałych ludzi i zawiązałam nowe przyjaźnie. Czułam sie odpowiedzialna, gdy kładłam maka na grobie poległego żołnierza – mówi Natalia Sładkiwicz.

– Spotkanie kombatantów spod Monte Cassino pobudziło we mnie ciekawość historii. Gdy składałem maka na mogile poczułem głębokie wzruszenie i wielki szacunek dla żołnierzy, którzy polegli walcząc za Ojczyznę za Polskę – mówi Sebastian Fenyk.

– Byłem zachwycony krajobrazami, które zobaczyłem i miejscami, które odwiedziłem. Ten wyjazd był dla mnie wielkim wyróżnieniem, zmotywował mnie do dalszej pracy harcerskiej. Wyprawa na Monte Cassino wzmocniła mój patriotyzm – mówi Hubert Rutkowski.