Kamil Huszcza ze swoimi chińskimi przyjaciółmi na wyspie Hainan. FOT. Archiwum prywatne

Kamil Huszcza ze swoimi chińskimi przyjaciółmi w Shenzen. FOT. Archiwum prywatne

Kamil Huszcza ukończył liceum ogólnokształcące w Kętrzynie. Po studiach pracował jako tłumacz języka angielskiego. Od roku pracuje jako nauczyciel anglista w chińskiej szkole w Shenzen. Jak widzi Chiny oczami Europejczyka?

Shenzen, w którym pracuje i mieszka Kamil Huszcza to 13-milionowa metropolia. Powstała w 1980 roku z rybackiej miejscowości, którego atutem było położenie w pobliżu angielskiego wtedy Hongkongu. Rząd chiński chciał w tym miejscu sprawdzić eksperyment z kapitalizmem. Powstała tam specjalna strefa ekonomiczna. Jakie to miasto jest dzisiaj, po 36 latach eksperymentu? Pełny tekst w najnowszym wydaniu gazety naszemiastokętrzyn.pl

Tylko kilka świątyń byddyjskich
– W tym mieście jest tylko kilka świątyń buddyjskich. To miasto można porównać do Nowej Huty z czasów PRL. Tam też próbowano oddzielić ludzi od religii – opowiada Kamil.
W Nowej Hucie się nie udało, ale już w Shenzhen tak. Chińczycy zostali podczas rewolucji kulturalnej Mao Tse Tunga zupełnie „wyprani” z religii. Rewolucja pozbyła się z kraju wszystkich misjonarzy, ponieważ głosili oni problematyczną z punktu widzenia maoizmu religię chrześcijańską, zburzyła lub zmieniła przeznaczenie wszystkich świątyń, wprowadziła cenzurę treści. Jedynym celem sztuki miało być promowanie nowej ideologii.

Wciąż słabe czytelnictwo w Chinach
Ciekawa rzecz w Chinach to czytelnictwo. Tam jest bardzo mało księgarń, ale kultura czytania odradza się wśród Chińczyków, a liczba księgarni powoli wzrasta.
– Czytanie nie było nigdy popularyzowane, choć to się na szczęście zmienia – mówi Kamil Huszcza.
jz