"Potencjalne zagrożenie może mieć miejsce w przypadku wystąpienia sytuacji awaryjnej w zakładzie ..." - czytamy w piśmie Państwowego Instytutu Geologicznego. FOT. Franciszek Jaroński

“Potencjalne zagrożenie może mieć miejsce w przypadku wystąpienia sytuacji awaryjnej w zakładzie …” – czytamy w piśmie Państwowego Instytutu Geologicznego. FOT. Franciszek Jaroński

Henryk Rechinbach, przewodniczący Komitetu na rzecz Ochrony Środowiska w Korszach uważa, że projekt budowy zakładu recyklingu akumulatorów w Korszach został wybudowany niezgodnie z warunkami zabudowy, wydanymi przez burmistrza Korsz. Rechinbach zapowiedział, że pojedzie w tej sprawie do pani premier.

Z inicjatywy klubu PSL w radzie powiatu radni przyjęli jednogłośnie apel do Marszałka Województwa o cofnięcie pozwolenia dla „huty ołowiu”. Wcześniej wysłuchali informacji, zgromadzonych przez Komitet Ochrony Środowiska w Korszach.
Poniedziałkowa sesja powiatowa poświęcona była sprawie zakładu przetwarzającego baterie. Henryk Rechinbach przedstawił radnym pozyskane przez komitet opinie i pisma.

Z jednego z nich wynika, że wydzielanie się pyłów i gazów, a także siarkowodoru to norma dla tego typu zakładów. Komentując te informacje Henryk Rechinbach nie krył oburzenia.
– Do tej pory nie mówiono nam o tym, że cokolwiek się stamtąd może wydzielać. Nie było też mowy o tym, że wydzielanie się siarkowodoru – silnie trującego związku chemicznego, też jest normą – mówił podczas sesji Rechinbach.
Henryk Rechinbach przedstawił również zagrożenia, jakie niesie działalność zakładu dla ujęcia wody, które znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu.

Ujęcie wody w pobliżu zakładu
W jednej z opinii, którą przedstawił radnym Komitet jest sformułowanie o ewentualnym zagrożeniu dla ujęcia wody, w przypadku sytuacji awaryjnych w zakładzie.
– Nikt nas o tych zagrożeniach nie informuje, a wodę z tego ujęcia pijemy codziennie – mówił Rechinbach.
Członkowie Komitetu, którzy wypowiadali się podczas sesji też nie pozostawili złudzeń, co do szkodliwej działalności zakładu. Poinformowali radnych o możliwej awarii w zakładzie w ubiegłym tygodniu. Zdaniem mieszkańców Korsz, nikt nie traktuje ich informacji i obaw poważnie.
– Otrzymujemy jedynie zapewnienia, że kętrzyński SANEPID prowadzi badania i jest wszystko w porządku – mówiła jedna z mieszkanek Korsz.

Niezgodność z warunkami zabudowy?
Kluczowa jednak dla sprawy wydaje się pewność Henryka Rechinbacha, że zakład został wybudowany niezgodnie z wydanymi przez burmistrza Korsz warunkami zabudowy. Rechinbach przyciskał starostę, by ten odpowiedział „tak” lub „nie” w tej kwestii, ale w odpowiedzi usłyszał, że będzie to sprawdzane.
– Macie w urzędzie wydział architektury, który wydał pozwolenie na budowę, więc on też ma kompetencję i doświadczenie, by sprawdzić zgodność wykonania budowy z warunkami – mówił podniesionym głosem Rechinbach.

Zapytają panią premier
Henryk Rechinbach zapowiedział dalszą walkę komitetu. Chce usłyszeć od premier polskiego rządu krótką odpowiedź w kwestii zgodności budowy z warunkami.
– Rechinbach jest konsekwentny, więc może tę odpowiedź od premier usłyszeć – powiedział nam po sesji jeden z radnych powiatowych.
jz