Aneta Pietrzyk-Hornicka jest przewodniczącą klubu radnych PSL w radzie powiatu kętrzyńskiego. FOT. Archiwum

Aneta Pietrzyk-Hornicka jest przewodniczącą klubu radnych PSL w radzie powiatu kętrzyńskiego. FOT. Archiwum

Sprawa zakupu samochodów dla niepełnosprawnych ma swój dalszy ciąg. Aneta Pietrzyk-Hornicka, przewodnicząca klubu radnych PSL w radzie powiatu uważa, że to efekt nieudolności zarządu powiatu, który teraz swoje błędy chce przykryć „czarnym pijarem” w stosunku do radnych.

– Nikt, nigdy nie powiedział, że nie chce zakupu tych samochodów – powiedziała nam Aneta Pietrzyk – Hornicka. – Świadczy o tym nasza decyzja w głosowaniu z sierpnia tego roku, gdy przesunęliśmy prawie 150 tysięcy złotych w budżecie powiatu na ten właśnie cel.

Radna tłumaczy, że ta kwota wynikała z szacunku przedstawionego przez zarząd powiatu i to właśnie na jego wniosek zdecydowali się o przesunięciu tych środków. 14 lub 15 listopada radni otrzymali informację o zwołaniu sesji nadzwyczajnej. Z dokumentów sesyjnych wynikało, że zarząd chce kolejnego przesunięcia środków.
– W materiałach, które wtedy otrzymaliśmy była pokazana część przetargowa dotycząca złożonych ofert. Z tych materiałów jasno wynikało, że co najmniej jedna oferta spełniająca wymagania pozwalała na zakup samochodów w ramach zabezpieczonej w sierpniu w budżecie kwoty. Mimo to, zarząd chciał jeszcze więcej pieniędzy – mówi Aneta Pietrzyk-Hornicka.

Radna twierdzi, że nikt nie przedstawił radzie dokumentów, które by stwierdzały, że oferent się wycofał. Padło wówczas tylko ustne stwierdzenie jednej z pań dyrektorek, które nie znajdowały potwierdzenia w przedstawionych nam dokumentach przetargowych.
– Natomiast na ostatniej sesji zdecydowaliśmy się wyjść naprzeciw oczekiwaniom zarządu mimo, że zarząd poszedł na skróty najprostszą drogą i sięgnął do kieszeni potencjalnych wyborców, rodziców – trudno mi powiedzieć od kogo – i pozyskał takie kwoty. Jak więc z tego wynika, zarząd powiatu był na tyle nieudolny, że nie potrafił wykorzystać pieniędzy, które miał i nie potrafił tak przygotować dokumentów, żeby radni mogli w sposób odpowiedzialny podnieść ręce na „tak” – tłumaczy radna.

Zdaniem radnej sesja nadzwyczajna, podczas której odbyło się głosowanie, była bardzo źle przygotowana.
– Co więcej, starosta mówił na ostatniej sesji, że nie będzie się w takich „drobnych” sprawach porozumiewał z kimkolwiek – mówi Aneta Pietrzyk-Hornicka. – A przecież w tej sprawie porozumienie było możliwe bardzo szybko. Wystarczyłoby, aby przyszedł na komisję, przedstawił dokumenty i odpowiedział na pytania. Niestety, tak się nie stało. A dlaczego? Po prostu mam prawo podejrzewać, że dokumenty dotyczące tej sprawy były źle przygotowane – mówi radna.
Wniosek wysnuwa się więc sam, jeśli starosta nie potrafi się porozumieć w najprostszej sprawie, to w jakiej sprawie jest w stanie się porozumieć z kimkolwiek? Między innymi z tego powodu radni obniżyli staroście wynagrodzenie.
fj, jz