W końcówce spotkania rywale podali rękę kętrzyńskich szczypiornistom. Niestety kętrzynianie nie wykorzystali tej szansy i nie wygrali tego spotkania. FOT. Jarosław Żukowski

W końcówce spotkania rywale podali rękę kętrzyńskich szczypiornistom. Niestety kętrzynianie nie wykorzystali tej szansy i nie wygrali tego spotkania. FOT. Jarosław Żukowski

Kibice, którzy zapełnili halę MOSiR niemal do ostatniego miejsca chyba czuli od początku, że tego meczu nie wygrają kętrzyńscy szczypiorniści. Cisza, jak w kościele po śmierci organisty, pozwalała słyszeć pojedyncze rozmowy piłkarzy na parkiecie. Hala obudziła się dopiero w 55 minucie, gdy rywale podali rękę kętrzynianom i MKS doszedł rywali na 1 bramkę. 

Początek był obiecujący. Dobra gra w obronie i celne rzuty pozwoliły wyjść na prowadzenie kętrzynianom. Najpierw 3:1, a niedługo później 5:3. Jeszcze w 24 minucie MKS prowadził 10:9, ale później nieskuteczność i proste błędy w rozegraniu piłki mnożyły się. Rywale, grając cierpliwie i konsekwentnie wykorzystywali to znakomicie. Wiesław Adamczyk, kierownik drużyny był pełen nadziei w przerwie meczu. Podkreślał, że Siemiatycze wcale nie grają wielkiego meczu. To nasi piłkarze popełniają zbyt wiele prostych błędów.
Niestety, wiele z nich popełnił lider zespołu Dominik Pałasz. Rolę skutecznego strzelca przejął Bartłomiej Pietrasik, który rzucił w 1 połowie 5 bramek.
Drugą połowę bramką rozpoczął Dominik Pałasz, ale to rywale odskakiwali z wynikiem. 11 minut przed końcem prowadzili różnicą 4 goli. Wtedy obudzili się kętrzynianie. W ciągu pięciu kolejnych minut rzucili 4 bramki, tracąc tylko jedną. Obudzili się też senni do tej pory kibice. Gdy w 56 minucie na tablicy wyników pojawił się remis, wszyscy uwierzyli, że da się ten meczy wygrać. Niestety, rywale nie oddali prowadzenia do końca.
jz