Starosta zadeklarował, że nagrania z sesji trafią do sejfu w starostwie. FOT. Archiwum

Starosta zadeklarował, że nagrania z sesji trafią do sejfu w starostwie. FOT. Archiwum

Od lipca tego roku rada powiatu nie zatwierdzała protokołów z sesji. Dzisiejsze wyjaśnienia mecenas Barbary Rydzik na temat procedury postępowania z nimi pozwoliły na wyjście z impasu i przyjęcie ich przez radnych. Starosta złożył również deklarację, że nagrania zostaną zabezpieczone przed zniszczeniem.

Protokołowa wojna w powiecie trwała dokładnie pół roku. Wszystko zaczęło się od tego, że starosta nie godził się na udostępnienie radnym nagrań dokumentujących powiatowe sesje. W odpowiedzi rządząca w powiecie „Jedenastka” nie zgadzała się na zatwierdzanie protokołów. Tłumaczyła to zapisem w statucie powiatu, który pozwalał na niszczenie nagrań w momencie przyjęcia protokołu z sesji. Impas trwałby pewnie jeszcze dłużej, gdyby nie dzisiejsze wyjaśnienia mecenas Barbary Rydzik. Prawniczka urzędu powołała się na orzecznictwo sądowe, które wskazuje – jej zdaniem jednoznacznie, że dysponentem nieprzyjętych protokołów jest starosta i nie stanowią one informacji publicznej. Starosta zapewnił radnych, że nagrania zostaną zabezpieczone przed zniszczeniem. Wyjaśnił też powody, dla których nie chciał udostępnić taśm radnym. Nie chciał, by nagrania „poszły w miasto”. Zapewnił również, że w przypadku ewentualnych pozwów sądowych w związku z wypowiedziami na sesjach, przekaże je właściwym organom.
jz