Prywatnie Roman Chodara, że jego największym marzeniem jest zdobycie korony maratonów … FOT. Archiwum prywatne

Szerokim echem w Kętrzynie odbiła się sprawa zwolnienia z pracy Romana Chodary, ówczesnego naczelnika wydziału komunikacji w starostwie powiatowym w Kętrzynie. Bronili go koledzy i podwładni z pracy, znajomi i przyjaciele. Dzisiaj sąd pracy potwierdził, że zwolnienie go było bezprawne.

Roman Chodara przyznaje, że czuje satysfakcję z dzisiejszego wyroku.
– Praca w wydziale komunikacji od zawsze była moim marzeniem i gdy 11 lat temu w końcu udało mi się tam znaleźć, czułem, że nic innego w życiu nie będzie przyjemniejsze – mówi Roman Chodara.

Miejsce skrojone właśnie dla niego

Wszyscy, którzy go znają potwierdzają, że to miejsce – wydział komunikacji, było skrojone właśnie dla niego. Do pracy przychodził przed wszystkimi, a wychodził często długo po tym, jak ostatni pracownik w starostwie gasił światło. To było jego miejsce.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ubiegłoroczne perturbacje w „łonie” większości rządzącej powiatem. Jedną z ofiar stał się właśnie Roman Chodara, członek PSL od niepamiętnych czasów. Starosta w uzasadnieniu zwolnienia go z pracy zarzucił Chodarze manifestowanie przynależności partyjnej w pracy. Pozostałe zarzuty w stosunku do niego to, m.in. złe zarządzanie wydziałem oraz niewłaściwe wykonywanie obowiązków administratora bezpieczeństwa informacji (ABI).
Roman Chodara uśmiecha się, gdy mówi o swojej przynaleźności partyjnej i rzekomym manifestowaniu jej.
– To nieprawda. W sądzie starostowie nie umieli nawet tego udowodnić, a głównym dowodem miało być noszenie przeze mnie w klapie logo PSL-u – mówi Chodara.

Jakie skargi?

Złe zarządzanie wydziałem uzasadniane było przez starostów kolejkami i skargami składanymi przez petentów na ówczesnego naczelnika.
– Pracuję w administracji od 1975 roku i nigdy nie było na mnie żadnych skarg. Wszystkie problemy, przed którymi musiałem stawać rozwiązywałem „tu i teraz” – mówi Roman Chodara.
Sąd pracy w dzisiejszym wyroku uznał zwolnienie za bezprawne i nakazał byłemu pracodawcy Romana Chodary, przywrócenie go do pracy na zajmowane przed zwolnieniem stanowisko.
Michał Krasiński, wicestarosta kętrzyński o wyroku dowiedział się od nas. Nie chce rozmawiać na ten temat. Zapowiada, że będzie odwołanie od wyroku, po zapoznaniu się z uzasadnieniem. Czy urząd przywróci Romana Chodarę do pracy? Wypowiedź Michała Krasińskiego świadczy o tym, że na pewno nie prędko. Wicestarosta potwierdza, że podtrzymuje w dalszym ciągu wszystkie zarzuty w stosunku do Chodary przedstawione w wypowiedzeniu z pracy.
jz

M O I M   Z D A N I E M
To była typowa zemsta
Nie trzeba być zbytnio dociekliwym, by wiedzieć, że zwolnienie Chodary to zwykła zemsta za to, że „koalicja” straciła większość. Romek bezpośrednio nie miał z tym nic wspólnego, ale chyba był prywatnie po niewłaściwej stronie konfliktu. Zresztą nie on jeden w czerwcu oberwał za to, że rozleciała się powiatowa koalicja. Olenkowiczowi sprawdzali papiery na dom, który wybudował w końcówce lat 80-tych. O stołówce, którą mu chcieli zabrać można by napisać już książkę. To była po prostu polityczna dintojra, która nie oszczędziła nikogo, kto był nie tam, gdzie trzeba. Chodara też znalazł się nie tam, gdzie „powienien” i nie umiał kłamać, że tak nie jest. Zresztą on już taki jest. Ot, po prostu nie lubi za często zmieniać zdania. Nie wie też co to poprawność polityczna, a lizusostwo kojarzy mu się bardziej z przedszkolem niż z dorosłym życiem. Kilka lat temu spiął się z zamordystą politycznym, a teraz trafił na politycznego przedszkolaka, który myśli, że polityka polega na zabieraniu innym wiaderek w piaskownicy. Taki to już urok tej naszej najnowszej #polityki po kętrzyńsku#.
Jarosław Żukowski