Konferencja prasowa z udziałem radnych: Anety Pietrzyk – Hornickiej, Anety Janczuk, Dariusza Popławskiego i Zbigniewa Homzy odbyła się w sali sesyjnej powiatu w czwartek. FOT. Franciszek Jaroński

Powiatowa „Jedenastka” nadal pracuje. Po wczorajszej 9-godzinnej debacie budżetowej radni zorganizowali po południu konferencję prasową, by podzielić się swoimi uwagami na temat środowej sesji.

Pomimo nie uchwalenia 5-milionowej dotacji celowej dla szpitala radni „Jedenastki” nie przekreślają szans na wsparcie placówki. Warunek jest jeden: pełna informacja na temat wdrożonego planu naprawczego.

Radni nadal nie znają planu naprawczego szpitala
Stefania Siewruk-Welens podkreśla, że plan naprawczy nie został nigdy przedstawiony radnym.
– Mówi się tylko, że nie wszystkie wnioski zaprezentowane na paździenikowym spotkaniu przez dr Krupę będą realizowane – mówiła podczas konferencji radna.
Radna niepokoi się, bo nikt nie wie, na jakiej zasadzie wybierane są wnioski do realizacji.

Radni przyznają, że potrzeby szpitala są duże. Zgodnie mówią o tym, że nawet gdyby przyznać szpitalowi 10 czy 15 milionów, to i tak byłoby to za mało.
– Dlatego powinniśmy znać ten plan, żeby właściwie przeaanalizować konieczną pomoc szpitalowi w najbliższych latach – mówi Stefania Siewruk – Welens.

Taktyka stawiania radnych pod ścianą nadal obowiązuje
Fakty z środowej sesji potwierdzają po raz kolejny, że starosta nie chce rozmawiać z radnymi, nie dzieli się informacjami, a stawia wszystkich „pod ścianą” i zmusza do podnoszenia rąk podczas sesji.
Dariusz Popławski mówi o komisjach przed sesją, na której padały pytania radnych odnośnie listy zadań, które mają być zrealizowane z dotacji celowej.
– Wicestarosta Krasiński nie umiał udzielić ten informacji, a na sesji chce się na nas wymusić zgodne z wolą zarządu głosowanie – mówił podczas wczorajszej konferencji Dariusz Popławski.

Przyjęty budżet nie oznacza konieczności zwolnień w powiecie
Radni odnieśli się również do gróźb artykułowanych po zgłoszeniu przez „Jedenastkę” zmian do projektu budżetu. Wicestarosta Krasiński stwierdził podczas sesji, że zmiany spowodują zwolnienia pracowników w starostwie i jednostkach organizacyjnych powiatu.
Aneta Pietrzyk – Hornicka zaprzecza.
– Nie ma potrzeby zwalniać nikogo – mówi zdecydowanie.
Tłumaczy, że „cięcia” zaproponowanych w projekcie przez zarząd kwot na wynagrodzenia były tylko w tych miejscach, gdzie zaplanowano niezuzasadnione wzrosty. Podaje przykład PCE, gdzie w porównaniu z rokiem 2016 zwiększono budżet o 600 tysięcy złotych, a nie przedstawiono konkretnych planów na wydatkowanie takiej kwoty.
– Zmniejszyliśmy tę kwotę o 200 tys. zł, więc wzrost i tak jest duży i będziemy w ciągu roku pilnowali tych wydatków – mówi Aneta Pietrzyk – Hornicka.
Radni odnieśli się również do faktów świadczących o „stawianiu ich pod ścianą” podczas sesji. Aneta Janczuk uważa, że to starosta i zarząd nie rozumieją swojej roli, jako pełniących służbę publiczną.
– Mogą się nie zgadzać z naszymi opiniami, ale powinni przynajmniej udawać, że chcą ich wysłuchać, ale nawet tego nie umieją – mówi radna.
Stefania Siewruk – Welens dodaje, że starosta nie rozumie tego, że mandat do rządzenia w powiecie dostał od radnych, bo to oni wybrali go na to stanowisko. W sytuacji, gdy zarząd jest w mniejszości, powinien starać się uzgadniać wszystkie ważne dla powiatu decyzje.

Uzgodnienie budżetu było banalnie proste
– Przecież w kwestii budżetu to było bardzo proste. Trzeba było przed konstrukcją projektu zorganizować spotkanie, zapytać o pomysły radnych. Po prostu starać się to uzgodnić – mówi radna.
Podkreśla, że z pozycji siły, jaką teraz prezentuje starosta, mógł występować wtedy, gdy miał za sobą zaufanie większości rady. W obecnej sytuacji, musi wszystko uzgadniać.

Dlaczego tego nie chce robić?
Radny Zbigniew Homza uważa, że to cechy charakteru starosty są przeszkodą w porozumieniu.
– Jego buta i arogancja, nieporadność i niezdolność do kompromisu powodują, że on już dawno utracił prawo do zarządzania powiatem. Powinien jak najszybciej podać się do dymisji – mówił na wczorajszej konferencji Zbigniew Homza.
Radny zarzuca staroście nepotyzm i stworzenie w powiecie układu rodzinno-koleżeńskiego. Zatrudnianie w starostwie i jednostkach podległych członków rodziny i kolegów wyraźnie o tym świadczy, zdaniem radnego.

W specjalnym oświadczeniu przekazanym przez „Jedenastkę” czytamy, m.in., że projekt budżetu przygotowany przez zarząd był finansowym zagrożeniem dla powiatu. To projekt „wirtualny”, w którym zaproponowano kumulację inwestycji bez zabezpieczenia wkładu własnego. To także projekt kolosalnego deficytu o 14 milionów złotych, w porównaniu do roku ubiegłego. To był również projekt konsumpcji oszczędności, które pozostawił w budżecie poprzedni starosta.
jz