Marcin Kwaśny, producent filmu “Wyklęty” i odtwórca roli dowódcy oddziału Niezłomnych przywiózł do Kętrzyna swój najnowszy film. FOT. Pola Żukowska

Jeżeli ktoś spodziewał się mocnych wrażeń, nie przeliczył się. Było hardcorowo. Była krew, mocne dialogi i bardzo mocne sceny. Jeżeli chciał się wzruszyć, mógł płakać jak bóbr. Wszystko za sprawą przedpremierowego pokazu filmu „Wyklęty”, wyprodukowanego przez fundację Marcina Kwaśnego „Między słowami”. Oficjalna premiera filmu 10 marca. 
„Wyklęty” opowiada o żołnierzu – samotniku, który do końca walczy o swoje ideały i swój kształt świata. Opowieść fikcyjna, ale oparta na prawdziwych losach ostatniego „Niezłomnego” – Józefa Franczaka „Lalka”, który zginął od kul bezpieki w 1963 roku.
„Lalek” – w filmie jako Franciszek mówi w pewnym momencie do kolegi z oddziału: „naszego świata już nie ma, a my wciąż jesteśmy”. Bo rzeczywiście ich świat legł w gruzach. Po niemieckim okupancie przychodzi następny, sowiecki. Nawet nie ma czasu na zastanawianie się który gorszy. – Dlaczego zło musimy zwalczać złem – zastanawia się główny bohater. Jak każdy człowiek chciałby kochać, być szczęśliwy, leżeć beztrosko w trawie, obserwować żuki chodzące po łące, obserwować motyle i wszystko, co piękne. Nie może. Jak zaprogramowany przez wartości mechanizm, dąży do celu, chce dotrzeć do „swojego” świata. Inny go nie interesuje. Czy ma nadzieję? Chyba już nie. W pewnym momencie główny bohater filmu “Wyklęty” mówi, że „podobno nadzieja umiera ostatnia, a przecież nadzieja już dawno umarła, a my wciąż jeszcze żyjemy”.
Ten film nie tylko wprowadza „Niezłomnych” do artystycznego panteonu Bohaterów. Ten film wprowadza ich o stopień wyżej – do Panteonu Nieśmiertelnych – pokonanych, ale nigdy nie złamanych … Chwała Bohaterom.
…………………………
Oklaski w kinie nie zdarzają się codziennie. Dzisiaj w kinie Gwiazda żegnały napisy końcowe burzliwa owacja na stojąco. Podobnie było na spotkaniu z producentem filmu – Marcinem Kwaśnym. Kolejne owacje na stojąco dużej grupy widzów, którzy poruszeni i wzruszeni chcieli jeszcze słuchać Marcina Kwaśnego bez końca …
Jarosław Żukowski