To zdjęcie mówi wszystko. „Energetyk” mistrzów Polski Juniorów Bartosz Makoś tym prostym gestem podziękował całemu Kętrzynowi za gościnność, serdeczność i siłę, które towarzyszyły wszystkim ekipom podcza turnieju
FOT. Andrzej Frankowski

Kolejna wielka impreza siatkarska za nami. Jako organizatorzy wywiązaliśmy się ze swojego zadania znakomicie. Podziękowania, pochwały i gratulacje to tylko mała część korzyści, jakie Kętrzyn uzyskał z tej imprezy. Większa, której nie da się dokładnie określić to zbudowana marka miasta jako znakomitego organizatora, miasta znakomitych i zaangażowanych kibiców siatkówki i przede wszystkim ocena mieszkańców Kętrzyna – gościnnych, serdecznych i przyjacielskich.

Promocja miasta to ciężki kawałek chleba. Niektóre miasta pracują całymi latami, by zbudować swoją markę. Kętrzyn ją właśnie zbudował. Potwierdzają to uczestnicy zakończonych w niedzielę Mistrzostw Polski Juniorów w siatkówce.

Są pod wrażeniem Kętrzyna
Jarosław Kubiak, trener złotych medalistów tych mistrzostw przed turniejem kręcił nosem. Że do Kętrzyna za daleko, że za niska hala. Nie ukrywał, że chciał je zorganizować na Śląsku, u siebie.
– Ale gdy zobaczyłem, jak to zostało przygotowane tutaj, doszedłem do wniosku, że nie dałbym rady. Jestem przekonany, że trudno byłoby komukolwiek pobić Kętrzyn, jeśli chodzi o sprawy organizacyjne i przygotowanie całości mistrzostw. Jestem pod wrażeniem Kętrzyna – przyznał po turnieju.
Podobnych opinii można zacytować wiele. Artur Łoza, trener rzeszowian, którzy przecież nie będą sportowo dobrze wspominać kętrzyńskiego turnieju, bo zajęli w nich „dopiero” trzecie miejsce przyznał, że zawsze jedzie do Kętrzyna z przyjemnością.
– Tak przyjazne miejsce wymaga tego, żeby było kultywowane, promowane i popierane we wszystkich innych przedsięwzięciach organizacyjnych i sportowych – powiedział nam po turnieju trener AKS Rzeszów.
Artur Łoza podczas kętrzyńskiego turnieju został oficjalnie nominowany do prowadzenia reprezentacji U17. Chciałby z kadrą przyjechać właśnie do Kętrzyna.
– Jeżeli oczywiście gospodarze miasta tego będą chcieli – z uśmiechem mówi Artur Łoza.

Kadra polskich siatkarzy w Kętrzynie?
Owszem, chcemy. Krzysztof Hećman, burmistrz Kętrzyna już zaciera ręce na tę informację. W jego głowie powstaje kolejny projekt, który będzie mógł wykorzystać pobyt kadry U17 w naszym mieście i już na chłodno ocenia zakończony w niedzielę turniej.
– To była także wielka promocja sportu i miasta. Jak słyszałem, w 36 krajach oglądano transmisję online. Mam też nadzieję, że była to mobilizacja dla naszego środowiska sportowego, a dla naszych nauczycieli i trenerów to również doping do dalszej działalności – mówi burmistrz.
Pierwszy sygnał już poszedł. Od najmłodszych adeptów siatkówki, którzy jako wolontariusze włączyli się w organizację turnieju. Grupa 64 młodych siatkarzy MKS MOSiR i SOS dbała o wszystkie szczegóły dotyczące kultowej już kosmetyki parkietu i podawania piłek. Bez ich zaangażowania i serca, które włożyli w swoją pracę, mistrzostwa nie wyglądałyby tak, jak je obejrzeli kibice siatkówki.
Aneta Janczuk, odpowiedzialna za całość imprezy dziękuje nie tylko im, ale wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by w Polskę poszedł mocny sygnał, że Kętrzyn „jest w grze” i dokłada wszelkich starań, by ten sygnał z każdą wielką imprezą, organizowaną przez miasto był jeszcze mocniejszy.

jz