Marta Cierluk pokazała dzisiaj swoje artystyczne dokonania. Jest co oglądać w galerii Kętrzyńskiego Centrum Kultury. FOT. Jarosław Żukowski

Marta Cierluk jest skromną dziewczyną z Kętrzyna. Pojechał do dalekiej Nysy, by kształcić się na konserwatorkę zabytków, a potem do Wrocławia, by zostać dyplomowaną rzeźbiarką. Wróciła do Kętrzyna jakiś czas temu i dopiero dzisiaj pochwaliła się swoimi dokonaniami. Przybyłym na wernisaż czas umilało Mazury Celtic Trio. 

Wernisaż wystawy „Ślady” odbył się w galerii Kętrzyńskiego Centrum Kultury. Przyszli jej znajomi, przyjaciele i wszyscy ci, którzy zawsze pojawiają się na tego typu imprezach. Marta pokazała cały swój dotychczasowy dorobek artystyczny. A jest spory. Gdy pytam ją z czego jest najbardziej dumna od razu wskazuje na ambonę wrocławskiego poety i mistyka Angelusa Silesiusa. Brała udział w projekcie jej rekonstrukcji. Historia tej ambony jest niezwykła. Rozpadła się na około 400 części w 1958 roku razem z dużą częścią kościoła. Odłamki wrzucono do krypty Silesiusa i zapomniano o nich na kolejne 50 lat. Dopiero niedawno jakiś naukowiec odnalazł odłamki i postanowił je złożyć z powrotem. I w tym projekcie uczestniczyła właśnie kętrzynianka, Marta Cierluk.
– Gdy usłyszałam, że mam w tym uczestniczyć byłam szczęśliwa – opowiadała z przejęciem podczas wernisażu. To by dla niej wyjątkowe wyróżnienie, ale i odpowiedzialność. Na tym, czy dobrze to wyszło, odpowiada wesołym uśmiechem. Bardzo dobrze. Widać to zdjęciach i tych nowych z wystawy i tych starych, archiwalnych, które można znaleźć w internecie. Warto poszukać, bo cały ten malutki kościół, który służy studentom, to jedna wielka kopalnia zabytków. Odnawiane są jeden po drugim.
Gdy wróciła do Kętrzyna, robiła różne rzeczy. Często dalekich od swoich umiejętności, ale postanowiła niedawno, że zrobi wszystko, by robić to, czego nauczyła się dwóch fakultetach. A potrafi sporo. Na wystawie pokazała kilka medali, które wykonała. Jeden poświęcony Karłowiczowi, a inny Herbertowi. Chciałaby się też zająć wykonywaniem portretów nagrobnych.
Marta Cierluk jest odważna. To nieczęsta cecha artystów, bo przecież większość z nas uważa, że sztuka powinna być za darmo. Daria Zecer, dyrektor kętrzyńskiego Muzeum przyznaje, że to problem polskich szkół artystycznych. Uczą robić piękne rzeczy, ale za mało czasu poświęcają nauczenia studentów, jak je sprzedać.
W Kętrzynie Marta Cierluk znana jest z kilku eventów. Gdy w 2013 roku wykonała rzeźbę Arno Holza, zgodziła się ją kończyć publicznie, podczas spotkania, na którym mówiono o artyście. Inny projekt publiczny to rzeźba Wisławy Szymborskiej, która stoi w księgarni przy ul. Sikorskiego. Też go wykonywała publicznie i wszyscy mogli się przypatrzeć, jak to robi.
Co jeszcze zrobi w Kętrzynie i dla Kętrzyna? Pewnie niebawem o tym usłyszymy.
jz