Paweł Bielecki to prawdziwy energetyczny wulkan. FOT. Jarosław Żukowski

Gdy człowiek wychowany na Iron Maiden, Metallice idzie posłuchać kętrzyńskiego zespołu rock’n’rollowego, który był, ale później się rozpadł, a teraz reaktywował – nie wierzy. Ale gdy dobiega do niego pierwszy riff i charyzmatyczny wokal wie, że na scenę weszli goście, którzy prawdopodobnie nie mieli czasu by zrobić wielką karierę.

Paweł Bielecki (vocal), Paweł Korol (gitara), Bartek Kukuć (perkusja), Jacek Żebrowski (bass) i Dawid Wajs (gitara) to legendarny zespół Dr Watt, który powstał w 1991 roku, a niedługo później się rozpadł. Powrócił kilka lat temu i dzisiaj wieczorem zachwycił publiczność w kętrzyńskim amfiteatrze. Gdy się ich słucha, powrót do lat 80-tych, najlepszych dla rock’n’rolla, masz zapewniony. Usłyszysz Metallicę, Iron Maiden, a nawet … rockową wersję przeboju ABBY. Dr Watt to grupa ludzi, o których jest więcej anegdot niż faktów. Jedna z nich jest z koncertu, w którym grali jako support przed Markiem Piekarczykiem. Podobno, gdy zaczęli grać Piekarczyk usłyszał kilka pierwszych riffów i krzyczy z niedowierzaniem: kto to gra? A może jeszcze nie wszystko stracone? Może teraz znajdą trochę czasu, by tę karierę w końcu zrobić? Oby, bo rock’n’roll musi brzmieć, dopóki żyje pokolenie lat 80-tych, dopóki w uszach jest jeszcze tamto dobre brzmienie. Panowie, powodzenia.
jz