Rozmowa odbyła się w studiu festiwalu filmów historycznych i wojennych przed kinem Gwiazda. FOT. Jarosław Żukowski

Jerzy Hoffman, legendarny polski reżyser wielkich historycznych produkcji spotkał się z publicznością kętrzyńskiego Festiwalu Filmów Historycznych i Wojennych. Oczekiwania były duże, ale jakość tej rozmowy przerosła najśmielsze oczekiwania uczestników.

85-letni reżyser zapytany o to, jaki chciałby zrobić jeszcze film, odpowiedział, że żadnego, ale nie dlatego, że nie chce. Dlatego, że nie ma siły, a nie chciałby zrobić czegoś, co będzie słabsze od tego, co do tej pory stworzył. To, co mówił Hoffman podczas spotkania, to nie były słowa starszego człowieka, któremu te 85 lat „minęły jak jeden dzień”. To były słowa człowieka wciąż młodego, człowieka, który wie co mówi i czego chce. Z niezwykłą swadą opowiadał kolejne anegdoty związane z produkcją „Potopu”. Że Łomnicki nie umiał jeździć konno i na dodatek nie lubił Pawlikowskiego, który zjadał po dwa schabowe i popijał je piwem, podczas gdy Łomnicki jadł sałatki i popijał je wodą. Reżyser opowiadał o swoich spotkaniach z Prymasem Wyszyńskim, gdy chciał pokazać w „Potopie” obraz Częstochowskiej Panienki. Było trudno uzyskać zgodę na nagranie z oryginałem, ale udało się. Hoffman opowiadał o tysiącach listów z całej Polski o tym, żeby w roli Kmicica nie obsadzać Olbrychskiego. A jednak, reżyser dopiął swego i dzisiaj nikt nie wyobraża sobie innego Kmicica, a o tych, którzy pisali listy nikt już nie pamięta.
Podczas spotkania Jacek Adamski, twórca Walkirii wręczył Jerzemu Hoffmanowi „Złotą Walkirię” za nieoceniony wkład reżysera w rozwój filmu historycznego. Burmistrz Kętrzyna wręczył z kolei reżyserowi medal pamiątkowy z okazji 660-lecia miasta Kętrzyna.
jz