Kętrzyński ratusz zbudowała firma Modrickera. Fotomontaż przedstawia połączenie ratusza sprzed lat i obecnego

14 sierpnia 1732 roku do Kętrzyna przybyło 150 salzburczyków. Najsłynniejsi z nich, rodzina Modrickerów zapisała złote zgłoski w historii miasta i okolic. Modrickerowie stworzyli firmę budowlaną, która zbudowała większość kętrzyńskich budowli.
Wiele z tych budowli przetrwała kilka pokoleń i wciąż cieszy oko mieszkańców i turystów. Wystarczy wspomnieć miejski ratusz, budynek starostwa powiatowego, kościół św. Katarzyny. Nie przetrwała do naszych czasów rotunda na cmentarzu żołnierzy I wojny światowej.

Także Wieża Bismarcka
Przetrwała za to Wieża Bismarcka na Diablej Górze koło Srokowa i kościół w Karolewie, w którego powstaniu także duży udział miała firma Modrickerów.
Skąd wzięli się w Kętrzynie ludzie z odległego Salzburga? To efekt prześladowań, jakim zostali poddani luterańscy salzburczycy na początku XVIII wieku. Odpowiadał za nie arcybiskup Salzburga Leopold Anton von Firmian, książę elektor. Od 1729 roku wzmógł on prześladowania zborów protestanckich, podobnie jak władcy sąsiedniej Saksonii (tam pierwsze skrzypce grali nasi królowie – Sasi). Firmian wydał 31 października 1731 roku decyzję, by wszyscy protestanci, którzy nie przejdą na katolicyzm opuścili Salzburg. 20 tysięcy z nich zdecydowało się na opuszczenie swoich rodzinnych stron. Decyzja nie była prosta, musieli zostawić w Salzburgu swoje młodsze niż 14-letnie dzieci. Książę elektor niedługo później otrzymał od papieża Klemensa XII tytuł “Excelsus – wzniosły”. Papieżowi spodobał się pomysł arcybiskupa.

Kierunek – Prusy Wschodnie
Na szczęście, luterańscy salzburczycy mieli się gdzie udać, bo już w lutym 1732 roku król Prus Fryderyk Wilhelm I zachęcił salzburczyków do osiedlania się na terenach Prus Wschodnich. Z oferty króla skorzystało większość wypędzonych. Ale nie łudźmy się, król Prus nie zrobił tego z powodów humanitarnych. Miał żywotny interes, swój i swego państwa. Kilkanaście lat wcześniej mazurskie wsie i miasta zostały spustoszone epidemią dżumy, która przywędrowała z południa, jako efekt wojny północnej. W ciągu dwóch lat 1709 i 1710 Prusy Wschodnie straciły ponad 235 tysięcy obywateli, czyli 1/3 całej populacji. Opuszczonych zostało tysiące gospodarstw chłopskich. Prusy potrzebowały świeżej krwi i ludzi, którzy będą pracowali na rzecz króla. Salzburczycy byli jedną z grup “zaproszonych” wtedy przez Fryderyka Wilhelma. 150 z nich trafiło właśnie do Kętrzyna. Niewielu, bo miastu udało się obronić przed zarazą. Nie straciło na zarazie, a dodatkowo zyskało na tym, że przybyli do niego przedsiębiorcy salzburczycy. Za kilka lat przekonał się o tym najlepiej sam książe elektor Salzburga, który popadł w problemy gospodarcze, które były właśnie efeltem wygnania luteran z biskupstwa.

STOWARZYSZENIE SALZBURGA
22 lutego 1911 r. Stowarzyszenie Salzburga powstało na festiwalu w Gumbinnen (dzisiaj Gusiew w Rosji). Już w marcu 1911 r. pojawiła się pierwsza książka “Salzburger – ogłoszenia Stowarzyszenia Salzburga Gumbinnen”. Wznowienie działalności stowarzyszenia po wojnie odbyło się 16 maja 1954 r. w Bielefeld, z jednoczesnym oświadczeniem, że Salzburg jest sponsorem stowarzyszenia. Martin Modricker był jego prezesem do śmierci, do 1964 roku. Działalność stowarzyszenia obecnie polega głównie na utrzymaniu i rozszerzeniu kontaktów z Gumbinnenem, a także na promowaniu badań nad potomkami emigrantów z Salzburga.