Dr hab. Ryszard Tomkiewicz jest pracownikiem Ośrodka Badań Naukowych w Olsztynie. FOT. Jarosław Żukowski

W kętrzyńskiej bibliotece odbyło się kolejne spotkanie w ramach promocji monografii „Kętrzyn. Dzieje miasta”. Gościem dzisiejszego spotkania był dr Ryszard Tomkiewicz, autor rozdziału o powojennych losach miasta.

Kętrzyn i atmosfera w nim panująca po tak zwanym wyzwoleniu nie różniła się wiele od tej panującej w innych miastach Warmii i Mazur, a wtedy jeszcze Prus Wschodnich. Ryszard Tomkiewicz przypomniał charakterystyczną rzecz dla tamtego okresu.

– Fruwające w powietrzu pierze. Nie tylko w Kętrzynie, ale także w innych miastach byłych Prus Wschodnich – mówił podczas dzisiejszego spotkania autor jednego z rozdziałów monografii Kętrzyna.
Fruwające pierze to efekt działania ludzi, którzy szukali w mieszkaniach byłych mieszkańców miasta kosztowności i pieniędzy. W tym celu rozpruwali także pierzyny, bo tam mogły być ukryte dobra, których szukali.

Rosjanie grabili wszystko, co uznali za przydatne dla siebie
Ale zanim doszło do przeszukiwania pierzyn i mieszkań, 27 stycznia 1945 roku do miasta wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Żołnierze zdobyli miasto bez oporu obrońców, bo ich w nim nie było. Większość mieszkańców miasta opuściła go wcześniej, a Wehrmachtu też już nie było. Ryszard Tomkiewicz przypomina, że w momencie „zdobywania” miasta jego zniszczenia oceniono na 8-10%. Skąd więc zniszczenia, które podają różni autorzy na 50, a nawet 60%?
– Po jego zdobyciu Rosjanie przystąpili do grabienia wszystkiego, co ich zdaniem nadawało się do wywiezienia na wschód – mówi Ryszard Tomkiewicz.
Rosjanie mieli na to ponad 3 miesiące. Dopiero 18 maja 1945 roku przekazali miasto polskiej administracji. Ale nie w całości.
– Przekazali tylko te obiekty, które zdążyli ograbić – mówił dzisiaj podczas spotkania Tomkiewicz.
Reszta nadal pozostawała pod ich nadzorem. Dodatkowo tuż po oficjalnym przekazaniu miasta Rosjanie puścili z dymem większą jego część, stąd rozmiary zniszczeń okazały się dużo wyższe niż w dniach tzw. „wyzwalania”.

Raporty Jana Downara o powojennych losach miasta
Wiele informacji na temat powojennych losów Kętrzyna dostarczają raporty Jana Downara, pierwszego starosty kętrzyńskiego. Atmosferę tych pierwszych miesięcy w Kętrzynie określały stosunki między napływającymi do miasta polskimi osadnikami, pozostałymi wciąż w mieście przedwojennymi mieszkańcami i okupującymi miasto oddziałami Armii Czerwonej. Starosta jako szczególnie napięte określał stosunki polskich osadników z żołnierzami sowieckimi. Zdaniem autora raportów Rosjanie lepiej traktowali ludność niemiecką Kętrzyna niż polskich osadników.
Mająca bronić Polaków administracja była słaba i mało kompetentna, dlatego często dochodziło do zatargów i nieporozumień.
Zniszczenia w mieście były na tyle poważne, że przez następne 10 lat władze musiały walczyć z odgruzowaniem.
– A gdzie dopiero myślenie o odbudowie i budowie czegoś nowego – mówił Tomkiewicz.
Robota jednak szła. I co ciekawe polska administracja potrzebowała do tego … wódki i papierosów. Ryszard Tomkiewicz przytaczał kolejne raporty polskiej administracji, która żądała od władz zwierzchnich transportów wódki i papierosów, by właściwie wykonywać powierzone zadania. Okazuje się, że za wódkę można było, zwłaszcza z Rosjanami załatwić więcej niż bez niej.
Więcej informacji o tym okresie w historii Kętrzyna w monografii „Kętrzyn. Dzieje Miasta”. Organizatorem cyklu spotkań z autorami rozdziałów monografii jest Miejska Biblioteka Publiczna w Kętrzynie i odbywa się w ramach jubileuszu 660-lecia miasta. Za miesiąc ostatnie spotkanie mówiące o czasach współczesnych Kętrzyna.
jz