Konferencja starosty odbyła się w poniedziałek, 11 grudnia w sali kominkowej Starostwa Powiatowego. FOT. Franciszek Jaroński

Na poniedziałkowej konferencji prasowej w powiecie starosta z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych omawiali sprawę „szeroko pojętego zakresu działalności Zarządu Dróg Powiatowych”. Temat szybko się zawęził do kar, jakie powiat chce nałożyć na PGK „Komunalnik” za bezumowne zajęcie pasa drogi powiatowej pod pojemniki na odpady komunalne.

Starosta Ryszard Niedziółka zwołał konferencję, by poinformować o problemie, jaki powiat ma z miejską spółka PGK „Komunalnik”. Zdaniem starosty spółka od lat zajmuje pas drogowy przy drogach powiatowych i nie wnosi opłat za jego zajęcie. Miejscy urzędnicy przyznają, że rzeczywiście w wielu z tych miejsc kosze na śmieci stoją „od niepamiętnych czasów”.

Chcą regulować prawo karami

Powiat chce teraz sprawę uregulować i zamierza ukarać „Komunalnik” za bezumowne zajęcie pasa drogowego. Starosta wylał podczas konferencji kubeł pomyj na miejską spółkę, która jego zdaniem wciąż zwleka ze złożeniem wniosku o zajęcie pasa drogowego, co mogłoby zakończyć sprawę. Wiesława Rulka, prezes PGK „Komunalnik” wydaje się mocno zdziwiona tą sytuacją.

– Przecież to nie my składamy wniosek. My jedynie jesteśmy wykonawcą – powiedziała nam prezes firmy i dodała, że to sprawa miasta i powiat był o tym informowany na piśmie.

Być może starosta nie czyta pism, albo czyta je niedokładnie, bo mówił podczas konferencji, że spółka reagowała w sprawie „nerwowo” – miał na myśli fakt, że po kilku pismach i rozmowach o karach, spółka usunęła na kilka dni pojemniki na śmieci. Mówił też, że „trzęsą im się ręce”, co może być zrozumiałe, jak się policzy, jakich kwot może domagać się powiat.

2 i pół miliona złotych kary?

40 gniazd po 50 gr za dzień za średnio 7 m2 zajmowanego pasa drogi i razy 10, bo to kara a nie opłata. Wychodzi 42 tysiące miesięcznie, czyli prawie 2,5 miliona za 5 lat, o których „w kuluarach” rozmawiali zainteresowani. W sumie przy takich kwotach ręce mogą się trochę trząść, ale nie prezes Komunalnika, która raczej rozkłada ręce … z bezsilności.

Jak doszło do tak wielkiego zaniedbania? Czy miasto nie wiedziało, że od niepamiętnych czasów powinno płacić opłaty za zajęcie pasa drogowego?

Wyjaśnienie przynosi rozmowa z byłym pracownikiem Starostwa Powiatowego odpowiedzialnym za drogi. Były urzędnik nie chce, by ujawniać jego nazwisko, bo nie pracuje już w powiecie i nie jest osobą publiczną. Szanujemy to. Mówi wprost, że to ona projektowała drogi i „rysowała” w nich już miejsca na „śmietniki.

– Przecież pan wie, ile dróg w poprzedniej kadencji zrobiliśmy wspólnie z miastem – mówi.

Pracownicy uzgadniali szczegóły remontów

Ale wiemy też, jakie były stosunki na linii były starosta – burmistrz. Okazuje się, że złe były tylko wtedy, gdy chodziło o politykę. Według byłej urzędniczki w sprawach, takich jak chociażby wspólna modernizacja dróg powiatowych w mieście, była pełna zgoda. Pracownicy obu jednostek współpracowali ze sobą i uzgadniali wszystkie szczegóły, między innymi także miejsca na pojemniki na odpady komunalne.

– Remonty tych dróg współfinansowało miasto, które miało je przejmować pod swój zarząd, więc przygotowywaliśmy je tak, by już nie trzeba było nic poprawiać – mówi nasza rozmówczyni.

Brak opłat za zajęcie pasa drogowego? Była urzędniczka przyznaje, że można było opłaty naliczać i pobierać, a potem umarzać na wniosek miasta.

– Ale były starosta nigdy nie lubił takiej papierologii – tłumaczy urzędniczka.

Podobnych argumentów używa Eryk Berchard, odpowiedzialny za drogi w mieście. Dodaje, że każdy projekt modernizacji, wykonywany wspólnie z powiatem był uzgadniany z zarządem dróg powiatowych.

– Nikt nigdy nie wymagał od nas zlożenia wniosku o zajęcie pasa drogowego – mówi zaskoczony urzędnik.

Dyrektor nie chce walczyć z miastem

Obecny na konferencji Maciej Kołtonowski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych nie chce walczyć z miastem. Tłumaczy, że nie podpisze pisma o karę dla miasta za 5 lat wstecz. Jego zdaniem to bez sensu, bo i tak SKO uchyli taką decyzję. Dlatego przygotowuje postanowienie o wszczęciu procedury naliczania kar, ale od 4 grudnia tego roku. Ma nadzieję, że wniosek o zajęcie pasa drogowego pojawi się w jego biurze jak najszybciej i nie trzeba będzie w ogóle naliczać kar.

MÓJ KOMENTARZ:

Starosta chyba nie powinien organizować konferencji prasowych. Żaden z niego rozgrywający, ani napastnik. Znowu nieprzygotowany, nie znający do końca sprawy, a stara się grać rolę „głównego rozgrywającego”. Chciał dołożyć Hećmanowi, ale żeby to nie wyglądało zbyt jednoznacznie, postanowił strzelić gola Komunalnikowi. No i trafił w słupek. Dobitki nie wykorzystał dyrektor zarządu dróg powiatowych, choć wciąż stoi w polu karnym. Bo przecież on nie zamierza nikomu goli strzelać. A tym bardziej miastu, bo wie ile w jego pracy warta jest dobra współpraca z miejską spółką. To „rozegranie” ma też inną swoją wadę. Oto tworzy złą krew już nie tylko między włodarzami obu jednostek, ale przenosi to również na pracowników. Pokazuje, że wszystko musi być „prawilne”, niczym w carskiej Rosji. Co z tego, że trzeba będzie drogę zaraz przerabiać, skoro w ukazie stoi, żeby na razie budować.

Jarosław Żukowski