Elżbieta Dąbrowska, kierownik schroniska w Pudwągach. FOT. Franciszek Jaroński

Bezdomni są nie tylko ludzie. Taki status mają również i zwierzęta. Niestety, w przeciwieństwie do ludzi, nie mogą same odmienić swojego losu. Często bowiem lądują na bruku, bo już się komuś znudziły, są niepotrzebne i niechciane.

Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Pudwągach funkcjonuje już od 8 lat. W tym czasie prawie 2000 piesków znalazło swój nowy dom, w którym czują się szczęśliwe i potrafią odwdzięczyć się właścicielom za okazane im serce i opiekę. W ciągu 8 lat funkcjonowania schroniska swój nowy dom znalazło prawie 2000 adoptowanych piesków. Aktualnie przebywa w schronisku 189 piesków i 11 kotów.

Z Elżbietą Dąbrowską, kierownik schroniska rozmawiał Franciszek Jaroński

Z jakiego powodu pieski najczęściej trafiają do schroniska i czy pies może być bezdomny?

Niestety, z braku odpowiedzialności, a raczej nieodpowiedzialności człowieka. Człowiek udomowił psa, a teraz zamiast się nim zająć, nie potrafi tego. Często – teraz modne się stało – wyjeżdżanie za granicę. Ich właściciele zamiast najpierw znaleźć opiekę nad nimi, w ostatniej chwili chcą oddać psa do schroniska. My w takich sytuacjach nie przyjmujemy tych zwierząt. To jest bowiem schronisko dla zwierząt bezdomnych, które najczęściej zgłaszają poszczególne gminy. Wracając zaś do drugiej części pytania. Tak prawdę mówiąc nie ma bezdomnych psów. Proszę powiedzieć, skąd się weźmie bezdomny pies? To są psy porzucone przez nieodpowiedzialnych ludzi.

Czy często zdarzają się takie sytuacje?

Owszem, przywozimy dużo piesków. Na szczęście jest pewna równowaga dzięki dobrym ludziom, którzy adoptują wiele naszych podopiecznych. Zwroty zdarzają się natomiast bardzo sporadycznie, głównie ze względu na sprawy uczuleniowe nowych właścicieli lub członków ich rodzin. Ile piesków przywozimy, tyle oddajemy do adopcji. Na szczęście nie zdarzają się sytuacje ponownego ich wyrzucenia, bowiem każdy z takich piesków jest chipowany, a więc znalezienie właściciela nie byłoby zbyt trudne. Dodam tylko, że niemal każdy piesek, który znajdzie nowy dom potrafi się odwdzięczyć jego właścicielom. Pieski są naprawdę cudowne. Bardzo często ci ludzie, którzy je adoptują piszą do nas mailowo z ciepłymi podziękowaniami, bo adoptowany przez nich piesek jest cudowny, ciepły, wdzięczny, a ich spotkało wielkie szczęście. Taki piesek jest nie tylko prawdziwym przyjacielem, ale wręcz członkiem ich rodziny.

A w jakich okolicznościach psy trafiają do schroniska?

Często zdarza się tak, że pies stojący przy budzie ma tak krótki łańcuch, że do budy wchodzi tyłem lub ma wręcz wrośnięty w kark łańcuch. Nie wiem, jak nazwać takich właścicieli. Zdarzały się też sytuacje, że pieski były przywiązywane do drzewa, wyrzucone do rowu z powiązanymi łapkami czy wręcz pozostawione w zawiązanym worku. Czasem takie zwierzęta noszą ślady uderzeń, które jak się domyślam, miały pozbawić ich życia. Takie zwierzęta przeżyły tragedię i kiedy o nich mówię przechodzi po mnie dreszcz. Krótko mówiąc, czasem ludzie w stosunku do zwierząt zachowują się bestialsko.

Jak wygląda dalszy los pieska przywiezionego już do schroniska?

Przede wszystkim przechodzi u nas badanie weterynaryjne i jeżeli potrzebna jest pomoc, w związku z uszkodzeniem ciała zwierzęcia, takową mu zapewniamy, a później szukamy mu nowego domku ewentualnie zastępczego domku na czas rehabilitacji.

A jeśli okaże się, że piesek wcale nie jest bezdomny, a zwyczajnie uciekł, to czy właściciel może go odzyskać?

Oczywiście. Zdarza się, szczególnie zimą, że ludzie, którzy zwracają uwagę na biegające bez opieki zwierzęta, czasem przesadzają i już dzwonią, żeby pieska zabrać do schroniska. Jak to jest jednak zadbany piesek i nie jest agresywny, to nie ma potrzeby natychmiast go łapać i przewozić do schroniska. W takich sytuacjach, kiedy właściciel zostanie ustalony, ma zawsze możliwość odebrania swego pupila. Takie sytuacje zdarzają się najczęściej po sylwestrowych imprezach z użyciem środków pirotechnicznych. Psy zazwyczaj reagują w takich sytuacja ucieczką. Później odbieram mnóstwo telefonów, czy pies nie trafił do schroniska.

Z jakimi problemami boryka się schronisko?

Najwięcej środków pochłania leczenie zwierząt. Natomiast mamy wiele wpłat indywidualnych od obcych ludzi, którzy przekazują na ten cel własne środki. Te środki pochodzą również z uroczystości weselnych. Zdarzają się bowiem sytuacje, gdzie nowożeńcy proszą o numer naszego konta, bo chcą zebrać od gości pieniążki na funkcjonowanie schroniska. Tego typu działania – jak obserwuję – stają się coraz bardziej modne. Są więc ludzie o wielkich sercach i za to im dziękuję. Tej pomocy doświadczamy również ze strony dzieci (ich rodziców) ze szkół i przedszkoli, gdzie często jeździmy z naszymi pieskami lub też szkoły odwiedzają nasze schronisko. Szkoły dość często organizują różne imprezy dotyczące ochrony zwierząt. Bardzo nas to cieszy, że rośnie mądre pokolenie, które zapewne uważa, że pies wcale nie musi stać na łańcuchu przy budzie w gospodarstwie. Generalnie jednak nie mamy większych problemów związanych z funkcjonowaniem schroniska. Jest ono w strukturach miejskiej spółki komunalnej, a zatem naszym podopiecznym nie może niczego brakować.

Jakie warunki musi spełnić osoba, która chce adoptować pieska ze schroniska?

Zabierając psa ze schroniska opiekun zwierzęcia oświadcza, że jest świadomy odpowiedzialności za życie zwierzęcia, zobowiązuje się zapewnić mu opiekę do jego naturalnej śmierci. W ciągu pierwszych 14 dni od wydania zwierzęcia zawarta umowa funkcjonuje jako umowa tymczasowa (w tym okresie istnieje możliwość zwrotu psa do schroniska), po 14 dniach obowiązuje jako umowa adopcyjna stała, bez możliwości oddania psa z powrotem do schroniska. O szczegółach dotyczących zawarcia umowy można przeczytać na stronie internetowej Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej „Komunalnik” Sp. z o. o. z siedzibą w Kętrzynie.