Od czasu zamknięcia małego ruchu granicznego rosyjski slogan dotyczący Polski: „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” nabrał nowego znaczenia. Zadziałał też w drugą stronę. Wielu mieszkańców Warmii i Mazur mogło się o tym przekonać kilka tygodni temu, biorąc udział w rozgrywanych także w Kaliningradzie mistrzostwach świata w piłce nożnej.

Okazuje się, że dyrektor generalny tego przedsięwzięcia w stolicy Obwodu Kaliningradzkiego przebywa właśnie w Kętrzynie. Spośród wielu medycznych ofert podratowania zdrowia wybrał ofertę kętrzyńskiej kliniki dr Zbigniewa Homzy i poddał się w niej zabiegowi ortopedycznemu. Zgodził się porozmawiać o swojej pracy przy organizacji kaliningradzkiej części mistrzostw świata.

Kaliningrad zmienił się dzięki mistrzostwom świata

Pawel Sarkisow leży wygodnie na szpitalnym łóżku w prywatnej klinice Dr Zbigniewa Homzy. Jest kilka dni po zabiegu wymiany stawu biodrowego. Patrzy na mnie swoimi szczerymi oczami i pyta: – Kiedy byłeś ostatnio w Kaliningradzie? Zgodnie z prawdą odpowiadam, że jakieś 15 lat temu. Sarkisow uśmiecha się i mówi: – To pojedź teraz, nie poznasz tego miasta.

To mistrzostwa świata w piłce nożnej tak zmieniły to miasto. Stadion wybudowany w Kaliningradzie kosztował rząd rosyjski równowartość 270 mln dolarów. Kolejny miliard dolarów poszedł na miejską infrastrukturę. Naprawiono drogi, parki, budynki mieszkalne. Lotnisko też jest nie do poznania.

– Te mistrzostwa były prawdziwym katalizatorem rozwoju miasta – mówi Pawel Sarkisow.

Wykonawca zbankrutował

A jeszcze trzy lata wcześniej tylko nieliczni wierzyli w to, że w Kaliningradzie zagrają najlepsze piłkarskie drużyny świata. Firma, która miała zrealizować zadanie budowy nowoczesnego, na 35 tysięcy miejsc stadionu, zbankrutowała. Nie zostawiła nawet projektu, podczas gdy inne miasta-gospodarze już budowały swoje obiekty. Pawel Sarkisow, który w najtrudniejszym momencie dla projektu został dyrektorem generalnym komitetu organizacyjnego mistrzostw w Kaliningradzie przyznaje, że nie wyglądało to dobrze.

– Ale w końcu się udało – mówi skromnie Sarkisow, który pracę przy budowie obiektu nazywa dziełem swojego życia.

Podziękowania od prezydenta

Udało się. Doceniły to również władze Rosji. Podsumowanie mistrzostw zorganizowano właśnie w Kaliningradzie. Do obwodu przyjechali wszyscy najważniejsi ludzie w Rosji, łącznie z prezydentem Władimirem Putinem. Podobno powiedział do wszystkich merów zgromadzonych w stolicy Obwodu: – Bierzcie przykład z Kaliningradu.

Pawel Sarkisow z uśmiechem opowiada, jak udało się pokonać niezliczoną ilość problemów i nadrobić zaległości w budowie najważniejszego obiektu w powojennej historii Kaliningradu. Wspomina o malkontentach, którzy narzekali, że na wyspie Oktiabrskiej, gdzie postanowiono wznieść obiekt, nie da się nic zbudować.

– Tam nawet Niemcy nie próbowali nic budować – mówili przeciwnicy lokalizacji stadionu.

Wyspa na Pregole rzeczywiście była trudnym miejscem. To było jedno wielkie bagno. Wyspa leży w centrum miasta, ale była zupełnie niewykorzystana. Władze obwodu chciały za wszelką cenę „przywrócić” ten teren do życia. Nie było łatwo.

Betonowe pale wbijane na głębokość 28 metrów

Pawel Sarkisow opowiada, że konsorcjum Krokus, które podjęło się realizacji zadania, wbiło w grunt kilkadziesiąt tysięcy betonowych pali na głębokość … 28 metrów. Firma ściągnęła z całej Rosji ponad 30 olbrzymich kafarów, które pracowały dzień i noc. W tym samym czasie w sześciu rosyjskich fabrykach wykonywano stalowe elementy, które miały wzmocnić betonowe fundamenty pod wzniesienie stadionu. Fundamenty pochłonęły 65 tys. m3 betonu i 28 tys ton stali. Prace

ruszyły „z kopyta” i stadion oddano do użytku, zanim zbudowano kilka innych na mistrzostwa.

Polska trawa na obiektach treningowych

Pawel Sarkisow wspomina, że dużą rolę w projekcie odegrali również Polacy. Oprócz głównego obiektu na wyspie Oktiabrskiej organizatorzy musieli przygotować 4 płyty treningowe w najbliższej odległości od kaliningradzkiego stadionu. Wybrano trzy boiska w mieście i czwarty w Świetłogorsku, gdzie swoją bazę podczas turnieju miała reprezentacja Serbii. Wszystkie murawy boisk treningowych wykonała poznańska firma DawarSport. Pawel Sarkisow komplementuje Polaków, bo bez nich i ich profesjonalizmu trudno byłoby zrealizować całe zadanie.

Za kilka dni Pawel Sarkisow wraca do domu. Operacja wymiany stawu biodrowego udała się. Nie było żadnych komplikacji, pacjent chodził o własnych siłach już po trzech dniach od zabiegu. Cieszy się, że postawił na klinikę z Kętrzyna, choć miał propozycje z Niemiec, Szwajcarii i Litwy. Wspomina, że decydujące było wspomnienia dziadka, który ukończył Akademię Medyczną w Warszawie i zawsze mówił z podziwem o Polakach i polskich lekarzach.

Praca w komitecie organizacyjnym potrwa dla niego jeszcze 2-3 miesiące, a potem … już czekają na niego nowe wyzwania.

Nie mniej odpowiedzialne niż budowa obiektów na mistrzostwa świata – mówi tajemniczo Pawel Sarkisow.

jz

Pawel Sarkisow z lewej w rozmowie z Witalijem Mutko, ministrem sportu Federacji Rosyjskiej. FOT. Archiwum prywatne Pawla Sarkisowa