Cisza wyborcza rozpoczyna się dzisiaj o północy, a zakończy po zamknięciu lokali wyborczych. Została wymyślona po to, by wyborczy zastanawiali się spokojnie, na kogo zagłosują. Za każdy przejaw agitacji wyborczej w tym czasie grożą kary finansowe. Największe za publikację sondaży wyborczych.

W Unii Europejskiej cisza wyborcza obowiązuje w Polsce, Czechach (trwa tam aż 48 godzin), Francji, Hiszpanii, Łotwie, Litwie, Rumunii, na Węgrzech, Grecji, Luksemburgu, Malcie, Chorwacji i Słowenii. W kolejnych 13 krajach jej nie ma. W Wielkiej Brytanii, w Danii, Finlandii, Irlandii, Estonii, Portugalii, Słowacji, Szwecji, Austrii, Holandii, Belgii i na Cyprze można agitować do woli. W Niemczech przez lata obowiązywała dżentelmeńska umowa zgodnie z którą kampanię kończono w piątek, ale podczas wyborów w 2005 roku zrezygnowano z tego zwyczaju i walka o głosy wyborców trwa do ostatnich chwil. W związku z takim zróżnicowaniem przepisów wyborczych wielu komentatorów uważa, że cisza wyborcza to nic innego jak cenzura.

Czego nie wolno podczas ciszy wyborczej? Przede wszystkim prowadzić agitacji wyborczej poprzez zwoływania zgromadzeń, organizowania pochodów i manifestacji, wygłaszania przemówień czy rozpowszechniania materiałów wyborczych. Cisza jest również w mediach. W telewizji nie zobaczymy polityków mówiących o wyborach, a zwłaszcza tych, którzy w nich startują. Z drugiej strony cisza wyborcza wcale nie spowoduje, że z ulic znikną banery i plakaty. Zostaną i to pewnie dużo dłużej niż byśmy tego chcieli. Jak jest w internecie? Podobnie. Nie wyrażamy w komentarzach stronniczych opinii na temat osób startujących w wyborach. Zakazane jest także udostępnianie zdjęć, faktów czy dokumentów, które mogłyby być sugestywne dla innych i wpływać na wynik głosowania. Nie można także publikować nieoficjalnych sondaży przedwyborczych czy przeprowadzanych w trakcie głosowania. W sieci obowiązują podobne zasady, jak w przypadku agitacji prowadzącym w „realu”. Nie trzeba usuwać stworzonych wcześniej materiałów związanych z wyborami. Zakaz dotyczy jedynie publikowania nowych.

Za złamanie ciszy wyborczej grożą im autorom sankcje finansowe.

jz