Informacja o 30 nowych miejscach pracy “na taśmie” w MST, które „załatwił” Ryszard Niedziółka spowodowała, że jednego dnia stał się „mężem opatrznościowym” ratowania Kętrzyna i rynku pracy. Lista chętnych do pracy na taśmie jest jednak dosyć krótka i będzie musiała być uzupełniona pracownikami z zagranicy. Z kolei 36 miejsc pracy, które powstały w nowym przedszkolu i starało się o nie ponad 200 osób zostało przyjęte chłodno jako „norma”? Dlaczego? Co jest w tych miejscach pracy “załatwionych” przez Niedziółkę, a czego brakuje tym chociażby w przedszkolu, by cieszyć się taką popularnością wśród komentatorów internetowych? 

W Kętrzynie wciąż trwa kampania wyborcza. 4 listopada odbędzie się druga tura wyborów burmistrza miasta. Ryszard Niedziółka ogłosił, że wspólnie z Jarosławem Sachryniem, prezesem MST „dopiął” przeniesienie produkcji austriackiej firmy do Kętrzyna, dzięki czemu powstanie 30 nowych miejsc pracy. Jakie to będą miejsca pracy i ile będzie można zarobić, pracując przy taśmie?

Pewnie najniższa krajowa

Na początek najważniejsze. Zarobki. Na kokosy zatrudnieni przy produkcji złączy do produktów AGD dla austriackiej firmy nie mogą liczyć. Robert Majchrzak, redaktor naczelny „Tygodnika Kętrzyńskiego” opublikował kilka dni temu tekst opiewający korzyści ze sprowadzenia produkcji austriackiej firmy do Kętrzyna. Autor nie zapytał jednak, ile zarobią ludzie zatrudnieni przy taśmie. Nie pytał, gdyż wie, że nie będą to wysokie zarobki, bo na początku działalności trzeba patrzeć przede wszystkim na koszty.

– Ty nie prowadzisz działalności gospodarczej, więc tego nie zrozumiesz – nie owija w bawełnę w rozmowie telefonicznej Robert Majchrzak.

Dobre miejsca pracy w przedszkolu

W nowym przedszkolu i żłobku przy Wierzbowej zatrudnienie otrzymało niedawno 36 osób. Damian Nietrzeba, zastępca burmistrza Kętrzyna mówi, że to 36 dobrych miejsc pracy, chociaż wynagrodzenia wcale nie są wysokie. Mimo to o pracę w nowym przedszkolu i żłobku starało się ponad 200 osób. To zdaniem Damiana Nietrzeby oznacza, że są to miejsca pracy, o które chodzi mieszkańcom Kętrzyna.

– Kolejne będą mogły powstać chociażby w planowanym Samorządowym Domu Seniora – mówi Damian Nietrzeba.

Zastępca burmistrza mówi, że w domu seniora pracę znajdzie około 35 osób.

– To kolejne dobre miejsca pracy w Kętrzynie, które będą tworzone z myślą o mieszkańcach miasta – mówi Damian Nietrzeba.

MST płaci swoim pracownikom powyżej średniej płacy wojewódzkiej

Ile zarobią w MST na tych „mitycznych” już niemal 30 miejscach pracy? Jarosław Sachryń, prezes MST mówi, że proponowane zarobki są objęte tajemnicą firmy i nie może ich ujawniać.

– Ale mogę za to powiedzieć, że średnie wynagrodzenie w naszej firmie są wyższe od przeciętnej wojewódzkiej – mówi Jarosław Sachryń.

Dodajmy, że średnia płaca wojewódzka za sierpień br. to wynagrodzenie 2.800 zł „na rękę”.

Odnośnie projektu Jarosław Sachryń informuje, że w pierwszym etapie firma zatrudni 30 osób, potem przyjdą kolejne etapy projektu i kolejne wakaty.

– Równolegle relokacja bazy dostawców do naszego regionu i kolejne wakaty u naszych partnerów biznesowych. Przy bezpośrednio produkcyjnych miejscach pracy powstają lepiej opłacane miejsca dla specjalistów – mówi Jarosław Sachryń.

Centrum hipoterapii to kolejne dobre miejsca pracy, które mogą powstać

Miasto mówi również o kolejnych dobrych miejscach pracy, które mają szansę powstać w kolejnej kadencji samorządu. Krzysztof Hećman przypomina o jeszcze jednym pomyśle, który da Kętrzynowi i jego mieszkańcom kolejne dobre miejsca pracy.
– Regionalne centrum jeździectwa i hipoterapii, które chcemy zrealizować w przyszłej kadencji samorządu dadzą kolejne miejsca pracy i będą to miejsca dla mieszkańców miasta i powiatu, a nie dla migrantów zarobkowych z zagranicy – mówi Krzysztof Hećman.
Jak pokazuje przykład przedszkola miasto nie miało żadnych problemów ze znalezieniem pracowników do tej placówki. Z pewnością w przypadku centrum będzie podobnie.

30 miejsc pracy głównie dla obcokrajowców?

Prezes MST zapewnia, że nowe miejsca pracy w jego firmie są przygotowywane z myślą o mieszkańcach miasta i powiatu, ale przyznaje jednocześnie, że trudno jest znaleźć w naszym regionie odpowiednich pracowników. Pokazuje to ubiegłoroczny przykład, gdy firma tworzyła 100 miejsc pracy przy projekcie relokacji jednego z zakładów LG spod Wrocławia.
– Tylko 16 spośród 170 osób ostatecznie podpisało umowy o pracę. Gdyby nie fakt, że posiłkowaliśmy się obcokrajowcami projekt nie doszedłby do skutku, a to byłaby duża strata dla MST, jak i dla Kętrzyna, bo jak wcześniej wspomniałem powstały też lepiej opłacane stanowiska pracy dla specjalistów i MST zyskało na arenie międzynarodowej jako rzetelny producent komponentów oświetleniowych – mówi Jarosław Sachryń.

400 osób spośród 3.500 bezrobotnych chętnych do pracy? 

To wyjaśnia wiele. Co więcej, Jarosław Sachryń mówi wprost, że wśród 3.500 bezrobotnych zarejestrowanych w urzędzie pracy tylko około 400 osób tak naprawdę chce pracować. To oznacza, i tego Jarosław Sachryń też nie wyklucza, że będzie musiał się posiłkować pracownikami z zagranicy. Tak zresztą jest od ponad roku, kiedy to duże kętrzyńskie firmy zmuszone są posiłkować się pracownikami spoza Polski. Z pewnością również dlatego w budynku Warmii powstaje hotel, z którego będą korzystali pracownicy z zagranicy.

Ukraińcy kosztują firmę więcej niż Polacy?

Jarosław Sachryń wyjaśnia, że rachunek ekonomiczny pokazuje, że polski pracownik zarabiający pensję w okolicach najniższej krajowej kosztuje firmę podobnie jak obcokrajowiec.

– Z jednej strony w stawce obcokrajowca jest koszt związany z zakwaterowaniem i czasami wyżywieniem, ale jest to kompensowane kosztami droższych nadgodzin i mniejszą elastycznością zatrudnienia, co przy biznesie z dużą sezonowością jest dość istotne – mówi Jarosław Sachryń.

Sprawdziliśmy, ile kosztują kętrzyńskie firmy pracownicy z zagranicy. Nasz informator wie, że otrzymują minimalne wynagrodzenie (ok. 1.600 zł „na rękę”), do tego trzeba im zapewnić zakwaterowanie (ok. 20-25 zł dziennie) oraz posiłek regeneracyjny, bo zazwyczaj pracują na 12-godzinne zmiany (ok. 10 zł dziennie). Miesięcznie to ponad 2.500 zł. Czy za taką kwotę trudno byłoby znaleźć pracowników w Kętrzynie? Przedsiębiorca, który nie chce by ujawniać jego nazwisko przyznaje, że gdyby mógł zaproponować mieszkańcowi Kętrzyna i powiatu 2.500 złotych „na rękę” nie miałby żadnych kłopotów z rekrutacją.

– Większość pracujących w Kętrzynie zarabia minimalną stawkę, więc o czym my w ogóle rozmawiamy – dodaje przedsiębiorca.

Obniżyć koszty pracy

Aneta Pietrzyk-Hornicka, kętrzyński przedsiębiorca i radna rady powiatu w Kętrzynie zgadza się z tą opinią.

– Ludzie zarabiają za mało i to trzeba zmienić – mówi Aneta Pietrzyk-Hornicka.

Dodaje, że niestety niewiele zależy od samorządu, który ma wpływ jedynie na wysokość podatków i opłat lokalnych, które akurat w Kętrzynie są jedne z najniższych w województwie.

– By ludzie zarabiali więcej, potrzebne jest znaczne obniżenie kosztów pracy, które w Polsce są horrendalne – mówi Aneta Pietrzyk-Hornicka.

Dopłat do mieszkań nie będzie

Skoro nie można znaleźć pracowników za najniższą krajową, to może po prostu dopłacić do mieszkania kętrzyńskiemu pracownikowi i jeszcze dodatkowo dać mu obiad? Być może to przekonałoby niezdecydowanych z miasta i powiatu kętrzyńskiego do pracy na taśmie?

Jarosław Sachryń nie chce wprost odpowiedzieć na to pytanie i mówi jedynie, że tu nie chodzi tylko o koszty.

Co takiego mają te nowe miejsca pracy?

Skąd więc zachłyśnięcie się informacją o nowych miejscach pracy załatwionych przez Ryszarda Niedziółkę tuż przed II turą wyborów na burmistrza Kętrzyna? Jak widać, realny wpływ na aktywizację bezrobotnych w Kętrzynie i powiecie będzie niewielki. Za 1.600 złotych miesięcznie będą pracowali jedynie Ukraińcy, Gruzini, bądź Białorusini. Skąd więc taki „fame” w Internecie? Damian Nietrzeba, zastępca burmistrza Kętrzyna uważa, że to jedynie zagrywka PR-owa.

– Zwolennicy Niedziółki są bardzo aktywni w internecie i przekonują, że te miejsca pracy to sukces Niedziółki i jego sztabu – mówi Damian Nietrzeba.

Twórzmy dobre miejsca pracy dla mieszkańców

Krzysztof Hećman nie krytykuje pomysłów konkurenta. Co więcej, chwali Jarosława Sachrynia, że stara się tworzyć nowe miejsca pracy dla mieszkańców. Rozumie problemy ze znalezieniem pracowników i dodaje, że miasto Kętrzyn to nie prywatna firma i jeżeli ma tworzyć miejsca pracy, to tylko z myślą o mieszkańcach miasta.

– I takie tworzymy – mówi Krzysztof Hećman.

Zdaniem burmistrza Kętrzyna firma MST mogłaby się jeszcze szybciej rozwijać, gdyby skorzystała z uchwały rady miejskiej, która zwalnia z podatku od nieruchomości firmy, które tworzą stałe miejsca pracy.

Jarosław Sachryń przyznaje, że opiniował uchwałę w trakcie jej tworzenia, ale później nie otrzymał informacji, że uchwała jest przyjęta i można z niej skorzystać.

Z naszych informacji wynika, że firma płaci rocznie kilkaset tysięcy złotych podatku od nieruchomości.

PRZECIĘTNA PŁACA W POLSCE I REGIONIE

Według prezesa Jarosława Sachrynia MST to jedna z firm w regionie, której wynagrodzenia są powyżej średniej pensji płaconej w województwie. Ile ona wynosi? W sierpniu 2018 roku to kwota 3.924 zł brutto, czyli ok. 2.800 zł „na rękę”.

Portal wynagrodzenia.pl informuje, że mniej zarabia „tylko” 45% pracujących w kraju. W naszym regionie średnia jest najniższa spośród wszystkich województw. Najwięcej zarabiają pracownicy w mazowieckim – 5.697 zł.

Przeciętna płaca w Polsce to wynagrodzenie 4.798 zł (dane za sierpień 2018).

 

ILE ZARABIAJĄ W NOWYM PRZEDSZKOLU?

W placówce pracę znalazło 36 osób. Wynagrodzenia już zatrudnionych nauczycieli w przedszkolu to kwota 3.394 zł (ok. 2,4 tys. “na rękę”). Wśród nauczycieli jest tylko dwoje kontraktowych, a pozostali to stażyści. Mniej zarobią pracownicy obsługi – 2.464 zł brutto (1,7 tys. zł “na rękę”). Z kolei 11 opiekunek w żłobku będzie zarabiało średnio 2.350 zł brutto (1,6 tys. zł “na rękę”). Do tego dojdą bonusy, czyli “trzynastka” i świadczenia z funduszu socjalnego.

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu: czy powitamy w Kętrzynie kolejnych pracowników z zagranicy?