Budzi się rano i nie czuje bólu. Dziękuje Bogu, ale także Grzybowskiemu i Homzie. Wymianę stawu biodrowego metodą DAA wykonuje kilka szpitali w Polsce. Jednym z nich jest kętrzyńska klinika dr Zbigniewa Homzy. W październiku ub.r. zabiegowi poddał się kętrzynianin Grzegorz Sakowski, który od kilku lat mieszka i pracuje w Niemczech.

Grzegorza Sakowskiego spotykam przy ławeczce Kętrzyńskiego. Znamy się odkąd opuścił Kętrzyn w poszukiwaniu pracy. Los rzucił go do Niemiec, gdzie ma nieźle prosperującą firmę budowlaną.

– Widziałem ją w internecie – mówi wskazując na ławeczkę, która jest w mieście od niedawna.

– Mogę ci zrobić zdjęcie – proponuję. Grzegorz Sakowski siada obok Kętrzyńskiego i zmienia temat.

Bolało jak cholera

Opowiada o swoich kłopotach ze stawem biodrowym.

– Bolało mnie przez półtora roku – mówi chwytając się odruchowo za prawą nogę.

Mówi, że to ból niepodobny do żadnego innego. Ból, który rozrywa od środka. Chcesz podnieść nogę – boli. Wstajesz i chcesz dać krok, a ból nie pozwala ci go postawić, bo wydaje ci się, że coś ci się tam w środku połamie i upadniesz. Szukał pomocy wszędzie. Był na konsultacjach w dużych szpitalach w Warszawie, w Gdańsku.

– Gdzie ja nie jeździłem – mówi Sakowski.

Diagnoza u wszystkich była ta sama. Pacjent potrzebuje endoprotezy stawu biodrowego. I to jak najszybciej.

Owrzodzenie podudzia było przeszkodą

Niestety, nikt mu tego nie chciał zrobić. Wymiana stawu – ok, ale problemem okazało się owrzodzenie prawego podudzia.

– Nawet nie próbowali mnie oszukiwać, że chyba nie ma dla mnie ratunku – mówi Grzegorz Sakowski.

Podczas urlopu w Kętrzynie zupełnie przypadkiem natknął się na znajomego, który opowiadał mu o klinice dr Zbigniewa Homzy. Poszedł do niego, bo znali się od niepamiętnych czasów.

– Mówię do niego: ty jesteś w stanie to zrobić? – wspomina pierwszą rozmowę ze Zbigniewem Homzą Sakowski.

Chodził na drugi dzień

W ciągu trzech miesięcy ekipa lekarska Romana Grzybowskiego i Zbigniewa Homzy poradziła sobie z owrzodzeniem podudzia i mogła zabrać się za operację wymiany stawu biodrowego metodą DAA. Poszło „jak z płatka”. Pacjent na drugi dzień już chodził.

– Pewnie, że o kulach, ale chodziłem – wspomina październik ubiegłego roku Sakowski.

I wcale nie to było najważniejsze, chociaż jak przyznaje, nie wierzył, że będzie tak szybko chodził o własnych siłach.

– Najważniejszy był ten pierwszy poranek po zabiegu, gdy mnie nie bolało – mówi Sakowski.

Mówi, że ten dzień zapamięta do końca życia. 20 października 2017 roku. Dzień po zabiegu. Ból ustał, bo chorego stawu już nie było. Była za to nowoczesna porcelanowa endoproteza biodra prawego.

Dlaczego porcelanowa?

Bo Sakowski ma uczulenie na nikiel i żadna inna nie wchodziła w grę.

– Nie wiem, czy im podziękowałem tak jak trzeba, ale napisz, że tym zabiegiem dali mu drugie życie – mówi wzruszony.

Opowiada, że miesiąc po zabiegu był już na budowie, w pracy. Niemcy przecierali oczy ze zdumienia. Jak to możliwe?

– Może u was nie, ale w Kętrzynie to możliwe – wspomina z uśmiechem Grzegorz Sakowski.

Kilka tygodni temu spotkał w Niemczech człowieka, który podobnie jak on miał zabieg wymiany stawu biodrowego. Pokazywał Sakowskiemu długą bliznę od połowy uda aż do pleców.

– Człowieku – mówię mu, u nas takiego lekarza podałbym do sądu i pokazuje mu swoją 8 centymetrową bliznę w okolicach pachwiny – śmieje się Sakowski i mówi, że lubi żartować z Niemców.

Dobrze, że w Kętrzynie

Już zupełnie poważnie mój rozmówca przyznaje, że dzięki temu zabiegowi poznał różne metody wymiany stawu i cieszy się, że dał się zoperować w Kętrzynie. Jedno jest dla niego zastanawiające. Dlaczego nie można operować tą metodą więcej osób, a przecież chorych nie brakuje.

– Dlaczego tego nie finansuje NFZ? – zastanawia się Sakowski.

Domyśla się, że to pewnie jakaś sprawa polityczna i dlatego Homza nie może otrzymać kontraktu. Bo przecież w prywatnej klinice taka operacja sporo kosztuje.

– Mnie było na nią stać, ale większość chorych już nie i to jest niesprawiedliwe – mówi Grzegorz Sakowski.

Jego zdaniem to niesprawiedliwe, że chorzy potrzebujący wymiany stawu biodrowego nie mogą poddać się temu zabiegowi za darmo, podobnie jak na inne schorzenia. A mówią, że ochrona zdrowia w Polsce jest za darmo.

Dodaje, że dobrze było by żeby NFZ nad tym problemem zastanowił się i wyszedł naprzeciw chorym z powiatu i miasta Kętrzyn.

Zabieg wymiany stawu biodrowego przeprowadzili dr Roman Grzybowski i dr Zbigniew Homza w jego klinice w Kętrzynie 19 października 2017 roku.

jz