Po 22 latach od wprowadzenia Philipsa do Kętrzyna okazuje się, że jedynym bohaterem tego sukcesu jest Ryszard Niedziółka, ówczesny dyrektor Polam-Farel. Jego zdaniem miasto i ówczesny burmistrz Krzysztof Hećman nie mieli wpływu na sprzedaż Farela holenderskiemu koncernowi.

Kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami. Obecna, tocząca się w Kętrzynie również. Nikt się jednak nie spodziewał, że zmieni historię Kętrzyna. Debata kandydatów na burmistrza w Telewizji Mazurskiej ją zmieniła. Według Ryszarda Niedziółki wprowadzenie Philipsa do Kętrzyna to wyłączna zasługa jego i części załogi Farela. Miasto i jego ówczesny burmistrz, jego zdaniem, spotkało się z Philipsem dopiero na uroczystościach rozpoczęcia działalności firmy. Gdy padły te słowa z ust Niedziółki podczas debaty, Hećmana zamurowało i przez dłuższą chwilę nie wiedział, co powiedzieć.

– To ewidentne kłamstwo – mówi krótko Krzysztof Hećman.

Jego zdaniem miasto odegrało w tym procesie ważną rolę. Co istotne, Hećman zawsze o tym mówił i przez 22 lata nikt jego słów nie prostował. Kwestia pojawiła się dopiero teraz, gdy Niedziółka zdecydował się na start w wyborach na burmistrza miasta.

Jak w rzeczywistości wyglądała prywatyzacja Farela i kto odegrał w niej główne role? Prywatyzacja upadającego Farela rozpoczęła się jeszcze w 1994 roku. Jako firmę państwową prywatyzował ją skarb państwa, a w jego imieniu wojewoda. Do procesu prywatyzacyjnego zgłosiło się kilka firm, ale liczyły się tylko dwie: holenderski Philips i polski ELEKTRIM. Janusz Lorenz, ówczesny wojewoda olsztyński był zdecydowany sprzedać Farel ELEKTRIMOWI. Sprzeciwił się temu Ryszard Niedziółka, dyrektor firmy i większość załogi. Wtedy otrzymali mocne wsparcie od miasta, którego burmistrzem był Krzysztof Hećman, a jednym z członków zarządu miasta Józef Banaszuk – pracownik Farela. To oni byli inicjatorami stanowiska, które w jednoznaczny sposób popierało starania dyrektora i załogi o prywatyzację na rzecz Philipsa. Stanowisko przyjęła rada miejska, co stało się kolejnym ogniskiem zapalnym na linii miasto – wojewoda.

– Postawiłem wtedy na szali wiele, by wesprzeć starania dyrektora i załogi Farela – mówi Krzysztof Hećman.

Jednym z decydującym elementów procesu prywatyzacyjnego było słynne spotkanie dyrektora i załogi Farela u wojewody Lorenza w Olsztynie. Krzysztof Hećman mówi, że z pewnością wielu z byłych pracowników Farela pamięta, że w tym samym czasie u Janusza Lorenza była delegacja miasta ze śp. Hanną Baraniecką i Romanem Budrewiczem.

– Wojewoda zastanawiał się wtedy, czy w ogóle przyjąć załogę Farela, a mój sprzeciw spowodował, że Hanna Baraniecka musiała interweniować, bo doszło do ostrej wymiany zdań – wspomina Krzysztof Hećman.

Wkład miasta w prywatyzację Farel na rzecz Philipsa doceniali przez lata szefowie firmy. Jeszcze dwa lata temu Krzysztof Hećman odebrał z rąk ówczesnego prezesa zakładu w Kętrzynie Andrzeja Malickiego pamiątkową statuetkę za wspieranie firmy.

Sam Niedziółka nigdy nie wypowiadał się publicznie w tak kategoryczny sposób, jak to zrobił w ostatniej debacie wyborczej. Co więcej, w 2014 roku, gdy był kandydatem na starostę z ramienia PSL mówił w jednym z wywiadów prasowych, że sukces wyborczy to „przede wszystkim sukces jej lidera w powiecie, pana Krzysztofa Hećmana”, a w kwestii sprowadzenia do Kętrzyna Philipsa dodawał, że „w przeszłości doprowadziliśmy do wejścia Philipsa i wykreowania wielu miejsc pracy”. Która więc wypowiedź Niedziółki jest prawdziwa?

Zbigniew Nowak był w 1995 roku zastępcą kierownika Urzędu Rejonowego w Kętrzynie, który był urzędem administracji rządowej w terenie, a jego szef powoływany był przez wojewodę. Przyznaje, że wojewoda był za sprzedażą Farela ELEKTRIMOWI.

– Działania miasta miały jednak znaczący wpływ na ostateczną zmianę decyzji wojewody – mówi Zbigniew Nowak.

Ostatecznie umowę z Philipsem podpisano 10 maja 1995 roku.

jz