Historie spotkań pomiędzy Granicą Kętrzyn a Mrągowią Mrągowo (wcześniej Metalowcem) mają kilkudziesięcioletnią tradycję i zawsze miały swój, lokalny, koloryt i podtekst. Ostatnie słabsze wyniki Granicy w zestawieniu z bardzo dobrymi mrągowian kazały kibicom kętrzyńskim podchodzić do meczu z dużym niepokojem.

Dodatkowo niepewność dobrego wyniku potęgował brak trzech podstawowych zawodników z poprzednich spotkań. Nieobecny był ze względu na kłopoty zdrowotne Mateusz Michałowski a Damian Roksela wraz z Pawłem Miłoszewskim musieli wyjechać z Kętrzyna ze względu na kontynuację kursu trenerskiego. Wszystko, jak zwykle miało i tak zweryfikować boisko. Pierwsze minuty meczu to wzajemne „badanie się” obu drużyn i gra głównie w środku pola. Pierwszy groźniejszy strzał, niestety niecelny, oddał Paweł Kowalewski w 15 minucie. W 27 minucie powinno być 1:0 dla Granicy. Wtedy to bardzo ładną akcję przeprowadził Łukasz Swacha-Sock. Jego strzał z około 25 m efektowną robinsonadą obronił bramkarz Mrągowii, wybijając piłkę na rzut rożny. Jeszcze kilka minut potem próbował, również nieskutecznie, Mariusz Machniak, który strzelał nad poprzeczką zza pola karnego. Gdy wydawało się, że Granica obejmie prowadzenie, w 32 minucie meczu bramkę strzeliła Mrągowia. To efekt straty piłki przy jej wyprowadzaniu spod naszej bramki na około 40 metrze, szybkie dogranie do prawoskrzydłowego, który dobrze dośrodkował na pole bramkowe, gdzie z około 5 metrów napastnik Mrągowii, Marcin Spirydon finalizuje akcję. 0:1. Dziesięć minut później Mikołaj Rałowiec był faulowany w bocznych rejonach boiska w odległości około 35 metrów od bramki gości. Do wolnego podszedł Mariusz Machniak i precyzyjnie wrzucił ją w pole karne, wprost na głowę Krzysztofa Łokietka, który ładnym strzałem doprowadził do wyrównania. Na przerwę więc, biorąc pod uwagę wydarzenia boiskowe, zawodnicy obu zespołów udali się przy sprawiedliwym remisie 1:1.

Po przerwie mecz bardziej się „otworzył”, stając się z każdą minutą coraz ciekawszy. Niewykorzystane sytuacje mieli jedni jak i drudzy, ale bramkarze stawali na wysokości zadania skutecznie broniąc w groźnych sytuacjach. U nas najdogodniejszą zmarnował Kacper Rałowiec, którego strzał obronił nogami bramkarz Mrągowii. Zresztą nasz bramkarz Mateusz Papliński, w całym meczu też kilkukrotnie skutecznie interweniował zdecydowanie przecinając akcje gości i interweniując nogami (również za polem karnym). W 67 minucie meczu faulowany był Paweł Kowalewski. Do piłki ustawionej na wprost bramki mrągowian, na około 20 metrze podszedł Mariusz Machniak i w „swoim” stylu, pięknym i precyzyjnym strzałem nad murem umieścił ją w bramce gości. 2:1 dla Granicy! Po tej bramce kilka razy groźnie zaatakowali goście, lecz nasza obrona i bramkarz już więcej nie dali się zaskoczyć. Dodatkowo na 3:1 w 80 minucie podwyższył równie pięknym strzałem co Mariusz Machniak, Mikołaj Rałowiec. Przy tej bramce oprócz strzelca duże brawa należą się Konradowi Ganowi, który to przerwał groźne wyjście mrągowian i dodatkowo pięknie podał do Rałowca, który w pełnym biegu strzelił z pierwszej piłki w okienko bramki obok bezradnego golkipera gości. Pięć minut później ponownie przed szansą stanął Mikołaj Rałowiec, ale tym razem bramkarz wygrał pojedynek sam na sam z zawodnikiem Granicy.

Odnotować jeszcze wypada jeszcze niepotrzebne przepychanki zawodników obu drużyn po faulu na Krzysztofie Łokietku tuż przed końcowym gwizdkiem. Podsumowując, był to bardzo dobry mecz w wykonaniu zawodników Granicy, którzy pokazali, że zaangażowaniem i walką można zrekompensować inne braki oraz można pokonać teoretycznie lepszego rywala. Tymi walorami wyraźnie zaskoczyli zawodników Mrągowii, których miny po meczu mówiły wszystko. Po tak udanym występie brawa należą się wszystkim zawodnikom i trenerowi Granicy, którym życzymy powodzenia w następnym, wyjazdowym meczu w Braniewie.

Paweł Sucharzewski