Do wyborów samorządowych zostały już tylko godziny. Niektórzy obserwatorzy przyznają, że tym razem kampania była nieco niemrawa, dlatego trudno o „smaczne” plotki. Wrzucamy kilka ostatnich, niektóre nawet smakowite.

Komitet „Aktywny Samorząd” i jego nazwa była już na naszych łamach. Przy okazji konferencji w siedzibie Powiatowego Urzędu Pracy natknęliśmy się na taką reklamę. Prawda, że słodka?

Nadal zostajemy w AS-ie. Są już pierwsze „nominacje” na najwyższe stanowiska w mieście, gdyby burmistrzem został Ryszard Niedziółka. Jak twierdzi osoba, która jest bardzo blisko lidera komitetu, Niedziółka planuje zatrudnienie dwóch zastępców. Mają być nimi kandydujący do rady miejskiej Krystian Abramowicz i Marian Toruński. Wysokie funkcje z mieście mają też objąć inni kandydaci: Krzysztof Niemiec już szykuje się na stanowisko dyrektora MOSiR, a Daria Zecer na stanowisko dyrektora KCK. Nie komentujemy tej drugiej nominacji, bo to ona będzie zamykała naszą gazetę. Niemiec z kolei dyrektorem MOSiR-u już był i najsmakowitsza anegdota z jego dyrektorowania mówi o tym, że kazał ustawiać krzesełka na imprezy w hali MOSiR „pod linijkę”. Kandydaci na zastępców wydają się bardzo „energetycznym” duetem.

Wyborcze listy są w tym roku nieco krótsze niż ostatnio. To efekt zmian w kodeksie wyborczym, ale jak chce się wystawić niemal całą rodzinę do polityki, to okazuje się, że nadal można. Rodzina Państwa Prokopów pojawiła się na listach w 3-osobowym składzie: tata, mama i córka. Co ciekawe, tym razem rodzina zagrała na dwie listy, bo tata i córka starują z PiS, a mama postanowiła zaatakować Asem.

Zostajemy przy PiS. Przy „mocnym” akcencie końcówki wyborów, czyli konwencji programowej. Z doniesień prasowych wynika, że programu tam nie było za wiele. Było za to według „Tygodnika Kętrzyńskiego” bojowe zawołanie posła Jerzego Małeckiego, który miał powiedzieć, że będą „gonić czerwonego i zielonego”. W ustach człowieka z rocznika 1972 brzmi to trochę groteskowo. W dniu upadku komunizmu, gdy “czerwony” był już w lesie, poseł miał skończone 17 lat. Ale z drugiej strony członkostwo w PiS zobowiązuje. Z pewnością był też dobrze zrozumiany w gronie kętrzyńskich działaczy PiS, bo część z nich na gonienie prawdziwego czerwonego była zdecydowanie za młoda, a część – ta starsza miała nawet szansę gonić „czerwonego”, ale nie goniła, bo prawo im na to nie pozwalało.

jz