Dzisiaj kolejna (czwarta) legenda z pięciu nagrodzonych legend w II edycji Miejskiego Konkursu Literackiego „Legendy o Kętrzynie”, zorganizowanego przez Towarzystwo Miłośników Kętrzyna i Szkołę Podstawową nr 1 im. Feliksa Nowowiejskiego w Kętrzynie.

 Tajemnica skrzyni z kętrzyńskiego muzeum

Raz do roku 5 grudnia nad zamkiem kętrzyńskim, czy to w noc gwieździstą, czy osnutą mgłą i szarugą, pojawiają się dwa diabły, a także rudowłosa diablica. Płatają przechodniom psikusy oraz figle. Ich wybryki dla jednych bywają śmieszne, dla innych wręcz przeciwnie – przerażają i wywołują strach, a także bojaźń. Prawdopodobnie w tym dniu opuszczają skrzynię, która znajduje się jako eksponat w muzeum kętrzyńskiego zamku.

Skrzynia ta pochodzi prawdopodobnie z 1598 roku. Wielu nazywa ją klejnotem. Została stworzona dla Marii von Rautter jako skrzynia posagowa. Przez kilka wieków była wyposażeniem w pałacu w Drogoszach. Skrywała i skrywa wiele tajemnic. Na ich podstawie powstało mnóstwo bajek oraz legend. Opowiem wam jedną z nich.

Nie wiadomo jak pięknie zdobiona skrzynia z pałacyku w Drogoszach pojawiła się w Rastenburgu. Przechodziła z rąk do rąk. Bywała i na zamku, i w kamienicach znanych mieszkańców pięknego miasteczka nad rzeką Guber. Aż wreszcie znalazła swoje miejsce w domu przy Nowym Rynku nr 20, u majorowej von Braniewski. Z powodu złej pogody, a przede wszystkim niepomyślnych wydarzeń na froncie 5 grudnia 1806 roku, do Rastenburga zawitała królowa Luiza. Jej pobyt trwał tylko jedną noc. Właśnie majorowa von Braniewski udostępniła pięknej królowej – żonie króla Wilhelma III – schronienia. Noc była mroźna. Pokoik, w którym zamieszkała Luiza, okazał się skromny, ale przytulny. W kominku płonął ogień, tańcząc i mrucząc zaklęcia. Naprzeciwko łoża stała skrzynia. Nie sprawiała wrażenia, że może być częścią przedziwnej historii. W środku obszernego kufra znajdował się schowek, gdzie mieszkały od stuleci dwa diabełki oraz diablica. Czarty miały przedziwne imiona: Gurke i Bohnen. Natomiast do siostry mówili „rudowłosa Gabriela”. Łapserdaki uwielbiały żartować, robić psikusy, rozrabiać. Bohnen był opasłym, olbrzymim diabłem o czerwonych policzkach i zezowatym wzroku. Gurke to przeciwieństwo brata – szczupły, lecz garbaty z długim, haczykowatym nosem. Tylko Gabriela wyróżniała się od nich. Była ładna jak na diablicę. Posiadała małe rogi, drobne kopytka i gdyby nie towarzystwo braci, nikt by nie skojarzył, że była czartem. Luiza miała piękne lusterko, które przed spaniem włożyła do skrzyni. Gabriela, widząc przedziwny przedmiot, z ciekawości wysunęła się ze schowka, a za nią ruszyli bracia. Kufer został niedomknięty.  Spowodowało  to,  że o północy trzy czarty wymknęły się ze skrzyni i zaczęły robić psikusy.

  • Jaka ładna, jaka powabna panna w łożu leży. Czyż nie Gabrielo? – zasugerował czerwony jak zawsze Bohnen.
  • Ups, muszę wspomnieć, iż jest tak gorąco, braciszku, że kopytka ci się roztopią, boś cały czerwony.
  • Może zrobimy jakiś psikus tejże pannie jakowo pięknej, jak stwierdziłeś braciszku – powiedział pociągając garbatym nosem Gurke.
  • Piękna ta gołąbeczka. Ja bym nie chciał zrobić jej przykrości – szarpiąc rogi, podskakując i pojękując nerwowo, żachnął Bohnen.
  • Figlarz z ciebie, drogi Bohnen, a zarazem łajdus, swawolnik, huncwot i ty mniemasz, że gdybyś nie był diabliskiem, to taka piękność zwróciłaby na ciebie te śliczne oczęta? Ej, chyba nie… – zazdrośnie oraz uszczypliwie zasugerowała Gabriela.

Uroda Luizy była w niesmak rudowłosej diablicy.

  • Zróbmy jakiś figiel. Sprawmy, aby jej uszy były jak u szaraka – i w tejże samej chwili Gabriela okręciła się na swoich zgrabnych kopytkach, nucąc zaklęcie.

Oczywiście Luiza mocno spała. Nie wiedziała, co się z nią dzieje.

  • A teraz wirtuozeria, zmienimy jej włosy na zielone – powiedział Gurke.
  • Dodamy też nos prosięcia, łapki kocięcia i…
  • Stop, Gabrielo! – oburzył się czerwony, ociężały nie wiadomo czy z postury, czy ze wściekłości Bohnen.
  • No co, chłopczyku roztropku, niecnoto, łotrzyku, aniołku z różkami, boisz się, boisz? Czegóż to, czegóż? – szeptali Gabriela oraz Gurke jedno przez drugiego.
  • Ja wam pokażę – zawirował w górę Bohnen i zmienił ogon brata w puchaty lisi, a siostrze rogi na bardziej okazalsze, bo jelenie.

Przerazili się nie z powodu zmian swego wyglądu, lecz dlatego, że zobaczyli zbudzoną Luizę. Rozśmieszył ją widok diablątek. Sama jednak nie wiedziała o metamorfozie, jaką zafundowały jej trzy urwipołcie. Dopiero lusterko, które oddała Gabriela, spowodował szczerszy śmiech królowej. Luiza ubawiła się widokiem prześmiesznych czartów i swoim własnym.

  • Wy nicponie, rozrabiaki oraz gałgany – z błyskiem w oku, a także uśmiechem, popatrzyła w lusterko.

Po całej tej przygodzie diablątka odkręciły po kolei psikusy. Każdy powrócił do swojej naturalnej urody. Luiza była kobietą piękną, rozsądną, a przede wszystkim miała poczucie humoru. Poprosiła szkarady z rogami o jeszcze jeden figiel. Około drugiej  diabełki oraz rudowłosa diablica pojawiły się na zamku, gdzie burmistrz Rastenburga – Grajewski umieścił świtę, a także księcia Henryka. Towarzystwo zapadło w głęboki grudniowy sen. Wszystko byłoby zwyczajne, gdyby nie psikusy Gabrieli, Gurkego oraz Bohnena. Każdy ze śpiących posiadał uszy osła, nogi strusia, brody długi i bujne. Widok okazał się prześmieszny – uwierzcie mi na słowo. Jakie wielkie było zdziwienie wszystkich po przebudzeniu. Biegali w różne strony jak opętani, potykając się o swoje brody.  Królowa Luiza pękała ze śmiechu. Jednak dworzanom wcale nie było wesoło. Szelmowskie czarty o gołębim sercu z ukrycia odkręciły czary i wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Niebawem królowa Luiza opuściła Rastenburg. Gawędzono długie lata o wydarzeniach w mieście leżącym nad rzeką Guber. Nikt nie wierzył opowieściom, a sama królowa zaprzeczała tej historii, uśmiechając się pod nosem. Lusterko pozostało w Rastenburgu i prawdopodobnie posiada je piękna diablica Gabriela.

Pewnie nie wierzycie w tę opowieść. Przespacerujcie się jednak wieczorem 5 grudnia. Może trzy niecnoty: jeden gruby, a drugi chudy i przepiękna diablica spłatają wam psikusa. Czy figle was rozbawią? Tego nie wiem. W tę noc wszystko może się wydarzyć. A jeżeli ich nie ujrzycie, to zachęcam do odwiedzenia kętrzyńskiego muzeum. Tam w pięknej sali stoi okazała skrzynia. Może opowie tę i inną z legend,  które skrzętnie skrywa.

Autor: Kamil Dymidziuk (SP1 kl. 6b), Opiekun: Dorota Aronowska